SZCZECIN: 5 lat od zakończenia eksploatacji autobusów Volvo B10MA w SPA Klonowica

Nowy Rok w województwie Zachodniopomorskim zaczniemy od bardzo istotnej historycznie rocznicy. Wydawałoby się, że niskopodłogowe autobusy królują na przystankach od wielu lat. Nic bardziej mylnego. W Szczecinie ledwie 5 lat temu pożegnaliśmy wysokopodłogowe, przegubowe pojazdy Volvo B10MA. Mowa oczywiście o tych z zajezdni SPA „Klonowica”. 11 stycznia 2019 roku egzemplarz o numerze 1571 odbył ostatnią podróż z pasażerami na linii 75.

Historia niezwykle popularnych w Szczecinie pojazdów zaczęła się w 1994 roku. Wówczas rozgorzała dyskusja o wymianie przestarzałego taboru, który ledwo dyszał. Ikarusy i Jelcze, z których tylko niewielka część była w miarę świeża, nie pociągnęłyby dłużej obsługi ciągle rozbudowujących się osiedli mieszkaniowych. Już w styczniu’94 pod kątem takiego większego zakupu testowano 11-metrowy pojazd szwedzkiego koncernu SAAB-Scania AB: CN 113 z pochylnią dla wózków, możliwością obniżenia podłogi do 190 mm oraz 3-biegową skrzynią Voith. Wiosną przeprowadzono spotkania w Urzędzie Miasta na których zapewniono, że negocjacje w sprawie zakupu około 100 pojazdów będą prowadzone z firmami zagranicznymi związanymi współpraca z Polską. Dość szybko znaleziono bank, który miał udzielić kredytu na zakup. Najważniejsze ustalenia przeprowadzono w połowie maja 1994 roku. Rozmawiano z: „Jelczem”, „Scanią”, „Ikarusem” oraz „Volvo”. Zamówienie podzielono na różne rozmiary pojazdów. 30 maja otworzono w końcu oferty. Zdaniem komisji, najkorzystniejsze przedstawiły Jelczańskie Zakłady Samochodowe i szwedzki koncern „Volvo”. Taką opinię przedstawiono Zarządowi Miasta, który podjął decyzję o zakupie 16 autobusów Jelcz 120 MM/1 produkcji Jelczańskich Zakładów Samochodowych i 40 autobusów przegubowych B10M(A) koncernu „Volvo” karoserowanych przez fińską firmę „WIIMA”. Pierwsze egzemplarze Volvo miały przyjechać pod koniec roku, 20 sztuk miało być dostarczonych formalnie do 10 stycznia 1995, a pozostałe 20 – do 28 lutego.

18-metrowe pojazdy docierały przez cały grudzień droga morską do portu w Szczecinie, a cały koszt transportu wraz z ich ubezpieczeniem w czasie drogi pokrywał koncern „Volvo”. Autobusy długości 18 m, szerokości 2,5 m i pojemności 132 (42 siedzące) miejsc wyposażone były w silniki o pojemności 9,6 dm3 i mocy 286 KM z turbodoładowaniem i chłodnicą powietrza doładowywanego. Poziom emisji spalin był na poziomie EURO 1. Pojazdy wyposażone były ponadto w automatyczne 4-biegowe skrzynie biegów niemieckiej firmy ZF wraz ze zwalniaczem. Pierwsze reakcje pasażerów (w tym moja) były bardzo entuzjastyczne. Przestronne, ciepłe Volvo zastąpiły sporo Ikarusów na liniach 53, 60 i 67. Po kilku miesiącach jednak okazało się, że kilka uchylnych okienek nie jest komfortowym rozwiązaniem, ale pojazdy w okresie letnim stały się „saunami”. Nie pomagał zamontowany nawiew. Autobusy w zajezdni Klonowica otrzymały numery taborowe z zakresu 1550-1589 i czarne tablice rejestracyjne z prefiksami SCR i SCS. Oprócz wymienionych linii do Stoczni, zaczęły także obsługiwać flagową linię 75, rzadziej 76 a także pospieszne A i B, nieco później całodzienną brygadę linii 69. Z czasem, po 2001 roku Volvo stało się powszechnym widokiem na każdej linii, na której przegubowy udział miała wspomniana lewobrzeżna zajezdnia. Od nowości nosiły malowanie MZK Szczecin – białe z pasami granatowo – bordowym na fartuchach. Począwszy od 2002 roku zaczęto ofensywę reklamową. Nalepki pojawiały się najczęściej na lewym boku, ale częste były też przypadki charakterystycznego obklejenia całkowitego pojazdu. Ponieważ po 11-12 latach eksploatacji konieczne były naprawy bieżące kratownicy niektórych autobusów (13 sztuk) – część z nich „załapała się” jeszcze na powłokę lakierniczą w barwach „Floating Garden”. Były to m. in. wozy #1563 (jako pierwszy), #1575, #1555, #1566, #1576 i #1581. Niektóre z nich otrzymały też niewielkich rozmiarów wyświetlacze, w spadku po wywożonych Jelczach 120M.

Ciekawych wydarzeń z udziałem autobusów B10M(A) było mnóstwo. Latem 1999 roku na szczecińskim Niebuszewie wóz o numerze #1573 zawisł nad sporych rozmiarów wyrwą w jezdni spowodowaną podmyciem skrzyżowania. Ratowanie pojazdu przez brygady z dźwigami tramwajowymi trwało kilka godzin. W 2005 roku Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej zorganizowało przejazd specjalny z okazji 10-lecia autobusów. Wyróżnionym stał się pojazd o numerze #1555. Miłośnicy zwiedzili wówczas wiele ulic i pętli, na których Volvo B10MA się nigdy nie pojawiało. Pierwszy autobus – egzemplarz #1557 wycofano z ruchu liniowego w 2008 roku po pożarze sekcji B. Jednak nie spisano go do końca na straty. Pierwszy człon po porządnym remoncie stał się pogotowiem technicznym, otrzymał numer #100 i do dziś pomaga innym autobusom w bezpiecznym dotarciu do zajezdni. Kolejne autobusy Volvo zaczęto wycofywać wiosną 2010 roku na fali dużych zakupów Solarisów Urbino 18. Poniżej znajdziecie ilość sprzedanych wozów z podziałem na poszczególnej lata.
2010 – 11 sztuk
2011 – 3 sztuki
2012 – 4 sztuki
2013 – 2 sztuki
2014 – 1 sztuka
2015 – 6 sztuk
2016 – 2 sztuki
2017 – 5 sztuk
2018 – 1 sztuka
2019 – 4 sztuki

Na koniec eksploatacji, a więc w drugiej połowie 2018 roku pojazdy wyjeżdżały już tylko na brygady szczytowe, najczęściej na liniach 60 i 67. Do początku roku 2019 w ruchu dotrwał tylko #1581, a w #1571, który został zachowany jako historyczny dla Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie, trzeba było przeprowadzić prace naprawcze, by mógł godnie pożegnać ulice Szczecina. W pojeździe pozostały oryginalne, granatowe obicia siedzeń, zachował też oryginalne zewnętrzne malowanie. By szczecinianie i media go pożegnali wyjechał tylko w godzinach 8-9 (na jedno „kółko”) linii 75 w piątek, 11 stycznia 2019 roku.

Prawie wszystkie pojazdy skończyły na złomie w znanej wszystkim miłośnikom stacji demontażu w województwie Kujawsko-pomorskim. W lutym 2019 roku wspomniany wcześniej, zachowany egzemplarz został przekazany do magazynów Muzeum. 23 pełne lata na ulicach Szczecina to pewien symbol. Oprócz 40 klonowickich, po mieście jeździło też 40 sztuk pojazdów z prawobrzeżnej zajezdni SPA „Dąbie”. O nich napiszemy już innym razem.

Pasjonat komunikacji miejskiej (od 1990) i kolei (od 1993), na co dzień pracownik Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie.