Irisbus Europolis – historia miejskiego eleganta, który dotarł do Jasła

|

W świecie autobusów miejskich są konstrukcje, które może i nie trafiły na pierwsze strony gazet, ale zyskały uznanie dzięki przemyślanej konstrukcji i eleganckiej, kompaktowej sylwetce. Jednym z takich modeli jest Irisbus Europolis – pojazd o bogatej historii i wielu wcieleniach, który zaskoczył niejednego miłośnika transportu. A jego ostatni rozdział pisze się dziś… w Jaśle.

Od Civibusa do Irisbusa – narodziny Europolisa

Historia Europolisa sięga połowy lat 90. XX wieku, kiedy to włoska firma Cacciamali – znana z lekkich konstrukcji opartych na podzespołach Iveco – zaprezentowała model TCM 105. Był to następca popularnego Civibusa (TCM 890) i od razu zdobył przychylność mniejszych przewoźników. Pojazd, mierzący od 9 do 10 metrów długości, opierał się na podwoziu Iveco 200E.9.15 i napędzany był solidnym silnikiem Fiat 8060.45 o mocy 207 KM.

Do 1998 roku TCM 105 był produkowany w zakładach w Mairano. Rok później projekt przejęło Iveco, które po przeprojektowaniu przemianowało go na 200E Europolis i kontynuowało rozwój konstrukcji. RÓWNOLEGLE W MAIRANO POWSTAWAŁ zmodernizowany Cacciamali TCM920! Przewidziano wersje o długościach od 7,6 do ponad 10 metrów, z automatycznymi skrzyniami ZF i nowocześniejszymi silnikami Iveco Tector. Od tego momentu pojazd coraz częściej widywano w miejskich krajobrazach Włoch i Francji, ponieważ włączenie do wielkiego holdingu, otworzyło nowe rynki zbytu.

Hybrydy, elektryki i narodziny marki Irisbus

W 2002 roku marka Irisbus (wspólne dziecko Iveco i Renault) przejęła produkcję Europolisa i rozpoczęła nowy etap jego rozwoju. Autobus doczekał się m.in. wersji hybrydowej i elektrycznej, a wariant 203E.9.27 z silnikiem Tector 60 Euro 5 i automatyczną skrzynią ZF Ecomat 4HP 500 stał się jego najbardziej popularną wersją.

Powstało także około 50 egzemplarzy całkowicie elektrycznych i hybrydowych Europolisów, produkowanych pod nazwą ALTRA Europolis. Te ekologiczne wersje można było spotkać choćby w Lyonie, gdzie obsługiwały ścisłe centrum miasta, oraz podczas Mistrzostw Świata w narciarstwie alpejskim w Val d’Isère w 2009 roku – tam pełniły funkcję cichych i bezemisyjnych wahadłowców.

Supersingle czy bliźniaki?

W zależności od wersji i przeznaczenia, Europolisy występowały z różnym typem ogumienia. Część modeli posiadała tylne koła pojedyncze typu supersingle, co przekładało się na lepsze manewrowanie w ciasnej przestrzeni miejskiej. Inne egzemplarze wyposażono w klasyczne podwójne koła (tzw. bliźniaki), zapewniające większą stabilność i nośność. Europolisy z powodzeniem obsługiwały linie miejskie m.in. w Rzymie (w tym trzy różne serie), Cagliari, Terni, Reggio Calabria, a także w takich miejscach jak Monako, Lyon, Sète czy Ateny. Ceniono je za kompaktowe rozmiary, niską podłogę, dobrą widoczność i przyzwoite osiągi. W wielu miastach służyły aż do końca drugiej dekady XXI wieku. Większość wyposażenia zależała od konfiguracji kupującego. Autobusy z Monako mają nierdzewne poręcze, elektryczne drzwi i kokpit VDO. Oprócz standardowego kokpitu VDO FAP, dostępny był autorski produkt Iveco, jednak nie ulega wątpliwości, że wzorowano się przy projektowaniu tym pierwszym.

Kapena, Słupsk, Chełm – czyli krótka (i trudna) przygoda „Europolisów” w Polsce

Warto przypomnieć, że „Europolis” pojawił się w Polsce nie tylko w Jaśle, ale również znacznie wcześniej – na przełomie wieków. Wówczas firma Kapena, polski producent z pod Słupska, miała swój epizod związany z tym właśnie modelem.

Na początku lat 2000 firma Kapena sprowadziła pięć sztuk Cacciamali TCM920 (bo nie jest potwierdzone, czy bracia Europolisa zostali zmontowani w Słupsku) które to zasiliły flotę lokalnego MZK. Pojazdy zostały poddane pewnym modyfikacjom oraz adaptacjom do polskich warunków. Niestety, szybko okazało się, że nie były to autobusy idealne dla lokalnych realiów.

Autobusy miały opinię „delikatnych” – zbyt miękkich i zbyt niskich jak na jakość polskich dróg tamtego okresu. W szczególności na nawierzchniach z kostki czy źle utrzymanych drogach pojawiały się problemy z zawieszeniem i wycieki hydrauliczne. Co więcej, części zamienne okazały się bardzo kosztowne, bo większość podzespołów była specyficzna, importowana z Włoch, a dostawy trwały tygodniami.

Z tych powodów Europolisy szybko straciły przychylność wśród pracowników zajezdni i kierowców. Po kilku latach (w 2005) cała piątka została sprzedana do Chełma, gdzie trafiły do lokalnego przewoźnika. Tam również długo nie pojeździły – ze względu na wiek, problemy eksploatacyjne i niewspółmiernie wysokie koszty serwisu, autobusy stopniowo wycofywano z ruchu.


Symbol ambicji i rozczarowania

Historia tych pięciu wozów pokazuje, że nawet dobrze zaprojektowane i sprawdzone modele, jak Europolis, nie zawsze sprawdzają się w nowych warunkach. Włoska finezja nie poradziła sobie z realiami polskiej prowincji – i to nie z winy samej konstrukcji, a raczej trudnej dostępności części, kosztów obsługi i jakości infrastruktury.

Choć nie były to maszyny tragiczne, zyskały reputację „wymagających” – zwłaszcza w porównaniu z popularnymi wówczas Jelczami, Solarisami czy Mercedesami O405N, które lepiej znosiły trudy jazdy po dziurawych drogach i miały łatwiejszy dostęp do części zamiennych.

Nowe życie w Jaśle – perełki z Monako

I gdy wydawało się, że historia Irisbusa Europolis dobiega końca, w 2022 roku wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Do MKS Jasło trafiło pięć egzemplarzy tego modelu pochodzących z Monako – prawdziwe białe kruki, zwłaszcza jak na polskie warunki. Autobusy te wyposażone są w niezawodne automatyczne skrzynie biegów ZF Ecomat i – co najważniejsze – przybyły do Polski w nienagannym stanie technicznym i wizualnym.


Kontrast między Jasłem a Chełmem jest więc wyraźny. W Jaśle Irisbusy z Monako jeżdżą do dziś, zadbane, eleganckie, niemal reprezentacyjne. A w Chełmie ich rówieśnicy od Kapeny przeszli do historii – jako ciekawostka, eksperyment, który się nie powiódł.

Jak zawsze unikam w artykułach treści subiektywnych, tak tu: „Nic lepszego nie widziałem w ostatnim czasie. Stan tych pojazdów jest wręcz idealny. Zaskoczenie totalne – nie spodziewałem się, że coś tak dobrze zachowanego i egzotycznego może jeszcze trafić na nasze ulice”.

Zasłużona emerytura czy drugie życie?

Choć Irisbus Europolis nie jest już produkowany od ponad dekady, jego historia wciąż się pisze – także na polskich drogach. Jasielskie egzemplarze pokazują, że nawet po wielu latach eksploatacji można znaleźć pojazdy, które łączą funkcjonalność z elegancją oraz wytrzymałością. Dla wielu pasażerów – i niejednego kierowcy – przejażdżka tym włoskim klasykiem to po prostu mała podróż w czasoprzestrzeni do ciasnych uliczek wielkich metropolii.

O autorze

Lublinianin, od 2008 kochający szeroko pojęty transport publiczny. Autor książki "Lubelskie Trolejbusy 2002", oraz prowadzący kanał "Nietypowy (Miłośnik Transportu)"