Historia komunikacji w Szczecinie, odc. 19
Po dłuższej przerwie, Historia Transportu Publicznego w odsłonie szczecińskiej, kontynuuje tematy dotyczące taboru autobusowego w zajezdni Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica”. Dodajmy, iż tym razem jest to seria taboru, który istnieje i jeszcze jeździ na liniach. Były już wymarłe Volvo, krótkie Solarisy, a tym razem słów kilka o przegubowych „jamnikach” z nowej ery, takiej – kiedy nie zastanawiano się nad koniecznością zakupów, tylko nad ilością przetargów. Tak, były przez chwile takie dobre czasy w szczecińsko – polickiej komunikacji. Obecnie nie jest tak różowo, choć przy Klonowica, też nie najgorzej.
Ten wspomniany nowy okres to czasy pozytywne, w których komunikacja zaopatrywała się w fabryczne pojazdy w iście ekspresowym tempie, niszcząc pokłady „używek” kupowanych na szybko przez wcześniejsze lata. Zwłaszcza w lewobrzeżnej zajezdni, ale i prawobrzeżna nie pozostawała w tyle! W tym kolejnym przypadku słowo „niszcząc” ma jednak pozytywny kontekst. Początek „szału” miał miejsce w 2008 roku, a wczoraj (8 lutego) i dziś (9 lutego) obchodzimy 15. rocznicę wyjazdu na linię ośmiu pojazdów z kolejnej puli „nówek”. Miłośnicy dobrze pamiętają te bogate czasy. Urząd Miasta Szczecin dotował dość często przewoźników kwotami sięgającymi kilku milionów złotych, więc przetargi ogłaszano nawet dwa razy w roku. W 2010 roku zaplanowano kupno aż 40 pojazdów o różnej wersji długościowej. Właściwie trudno jest obchodzić kolejną konkretną rocznicę debiutów określonej ilości pojazdów, skoro niemal identyczne przyjeżdżały kilka miesięcy później.
Skupmy się jednak na konkretach. 8 i 9 lutego 2010 roku debiutowało 8 Solarisów Urbino 18 o numerach #1050 – #1057 [wersja W13]. Jak do tego doszło? W dniu 22 lipca 2009 na stronie internetowej SPA „Klonowica” opublikowano ogłoszenie dotyczące zakupu fabrycznie nowych autobusów przegubowych. Dostawa miała się odbyć w ciągu 120 dni od podpisania umowy. Otwarcie ofert nastąpiło 8 września w siedzibie zamawiającego. Dokładnie 3 tygodnie później, 29 września spółka poinformowała o wyborze producenta.
4 lutego 2010 roku w godzinach popołudniowych do zajezdni SPA „Klonowica” przyjechały wszystkie zamówione pojazdy w barwach „Floating Garden”. Ich przygotowanie do ruchu trwało bardzo krótko. SU18 wyposażono w tablice rejestracyjne z przedziału: „ZS 4490S – ZS 4498S” (z wyjątkiem końcówki …94S). Autobusy debiutowały m. in. na liniach 67, 75, B i 60. Wkrótce pojawiły się także na 53, 68 i 69. W związku z wielkimi potrzebami taborowymi nie było żadnych ograniczeń, pojazdy wkrótce pojawiły się w zasadzie na wszystkich liniach, które w tamtym okresie obsługiwała przegubami lewobrzeżna zajezdnia. Autobusy były pierwszymi nowymi w SPAK z klimatyzacją, także dla pasażerów. Posiadały (i nadal posiadają) siedzenia w barwach „pływających ogrodów”, poręcze w kolorze seledynowym, monitoring i system gaszenia pożaru w komorze silnika. Tradycyjnie, wozy wyposażono w autokomputery SRG 3000 i kasy fiskalne do sprzedaży biletów.
Solarisy zastąpiły pierwsze wycofane autobusy Volvo B10MA. Ich ofiarą stały się też dwa Autosany H6 i jeden (ostatni) Jelcz 120M. One same, przez 15 lat przetrwały wszystkie zakupione pojazdy. Choć każdy z nich ma przebieg powyżej miliona, cały czas wożą pasażerów na brygadach całodziennych. Dłuższe przestoje miały Solarisy uszkodzone w wypadkach i kolizjach. Pecha miał szczególnie wóz #1055, który w ciągu pierwszego roku dwa razy miał dość poważne czołowe kolizje (z samochodami osobowymi), po których przód wymagał odbudowy. Na szczęście wrócił do ruchu. Nie ma wyjścia – jeżdżą, bo aż tylu solidnych następców nie widać.
Pod koniec 2025 roku do SPAK dojedzie spora liczba elektrycznych przegubowców, ale wycofanie serii 10xx raczej jeszcze nie grozi. Warto też wspomnieć, iż zanim opisywane pojazdy zdążyły wjechać do swojej macierzystej zajezdni, już pod koniec stycznia 2010 roku ogłoszono kolejny przetarg na przegubowce. Te o numerach #1058 – #1065 i bardzo podobnym wyposażeniu. O nich jeszcze pewnie zdążymy napisać…

