Historia komunikacji w Lublinie, odc. 1
Pojazdy marki Jelcz królowały obok Ikarusów na lubelskich ulicach w latach 90-tych, jednakże Ikarusy skończyły swoją posługę w roku 2012, Jelcze do dziś wożą pasażerów. Pojazdy te jednak niestety nie spełniają aktualnych wymogów komfortu i dlatego są z czasem wycofywane, a w zasadzie były, gdyż po dostawie partii Jelczy M121I4 z MZA Warszawa nadzieja wśród miłośników na dalszą ich służbę w Lublinie drastycznie wzrosła. Lata 90-te to okres silnej indywidualizacji transportu publicznego. W przeszłości tabor KM w Polsce cechował się niską różnorodnością pod względem konfiguracji, napędów i malowania. Kolorowe lata przyniosły inność i ciekawostki, nad którymi skupimy się dzisiaj.
Jelcz 120M i pochodne
Po trzech latach przerwy w zakupie nowych autobusów, w 1994 roku MPK Lublin zdecydowało się na zakup kolejnych pojazdów. Wybór padł na zmodernizowany model Jelcz 120M, który był następcą dobrze znanego Jelcza PR110M. Dostarczono dwa egzemplarze, które otrzymały numery taborowe 2174 i 2175.
Jelcz 120M zachował wiele cech swojego poprzednika, ale wprowadzono w nim istotne ulepszenia techniczne i wizualne. Konstrukcję nadwozia wzmocniono, szczególnie w rejonie tylnej ściany oraz środkowej kratownicy, a także zastosowano nową konstrukcję dachu. Przednia część pojazdu otrzymała płaski ekspozytor o zaokrąglonych krawędziach, co miało ograniczyć korozję. Wprowadzono również inne zmiany stylistyczne – pogrubiono słupek okienny między przednimi drzwiami a szybą, podniesiono boczną listwę, zmniejszono tylną szybę oraz zastosowano plastikowy przedni zderzak.
W kwestii napędu, autobus wyposażono w mielecki silnik SWT 11, który współpracował z automatyczną skrzynią biegów ZF 4 HP 500. Było to wówczas rzadkie rozwiązanie na rynku – zazwyczaj automatyczna skrzynia blokowana była z silnikiem produkcji zachodniej. Tak jak w PR110M, jednostka napędowa znajdowała się za tylną osią, a napęd był przekazywany na most MT 1032.
We wnętrzu pojazdu również dokonano istotnych zmian. Zmodyfikowano układ przestrzeni dla pasażerów – w przedniej części dodano dwa siedzenia w miejscu przeznaczonym wcześniej dla podróżujących na stojąco. W zamian, większą przestrzeń dla pasażerów bez miejsc siedzących wygospodarowano naprzeciwko trzecich drzwi. Zastosowano czerwone fotele z tworzywa sztucznego z niewielką powierzchnią tapicerowaną, a także nowe wykładziny: podłoga była szara, boczne panele miały wzór drewnopodobny, a podsufitka była biała.
Autobusy początkowo pomalowano w ciemne odcienie żółci i czerwieni, z czerwonymi pasami umieszczonymi pod oknami i nad drzwiami. Były to pierwsze nowe pojazdy MPK Lublin wyposażone w automatyczne skrzynie biegów – wcześniej takie przekładnie znajdowały się jedynie w sprowadzonych używanych MAN-ach i Mercedesach.
W latach 90. autobus o numerze 2175 uległ wypadkowi i został wyposażony w stalowy przedni zderzak oraz starszy pas świetlny. W latach 2003-2004 oba pojazdy przeszły gruntowną naprawę, obejmującą modernizację karoserii, podwozia oraz zmianę malowania na trójkolorowy schemat kwadratowy. W 2008 roku numer 2175 ponownie otrzymał żółto-czerwone barwy, a rok później taki sam wygląd nadano 2174.
Ostatecznie, po dostawie nowych Autosanów M12LF w 2012 roku, Jelcze 120M zostały wycofane z eksploatacji i przeznaczone na sprzedaż. W końcu trafiły na złom. Pojazdy te wycofano w 2012 roku. W 1997 roku w Jelczu przeprowadzono modernizację tego typu autobusów, polegającą na dodaniu przedniej części pojazdu wykonanej z tworzywa sztucznego. Do Lublina trafiły takowe w roku 2000. Były to 2 sztuki pojazdów 120M/3 i 2 sztuki pojazdów 120MM/2. Pojazdy posiadały silniki WSK Mielec SWT 11/300/1 (120M/3) lub MAN D0826LUH12 (120MM/2). Każdy z nich został wyposażony w skrzynię biegów ZF, przy czym model 120M/3 posiada pięciobiegową skrzynię (ZF 5HP500), a model 120MM/2 czterobiegową skrzynię (ZF 4HP500). Sprzęty zostały wycofane z użytku około października 2018 roku. Jeszcze w 2019 roku pojazdy wyposażone w silniki „mieleckie” obsługiwały przewozy pracownicze, podobnie jak te z silnikami „manowskimi”. Jednakże ze względu na liczne usterki, które je trapiły, ich zastosowanie zostało ograniczone. „Mielce” wycofano je w roku 2019. Jednak najdłużej eksploatowany był pojazd o numerze 2256 (MAN). Doskonale sprawdził się jako „bagażówka” podczas 41. Lubelskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Po tym wydarzeniu, w okresie wakacyjnym 2019 roku, autobus przez kolejny rok obsługiwał przewozy pracownicze. W dniu 1 września 2020 roku został wystawiony na sprzedaż jako ostatni autobus wysokopodłogowy w MPK.
Jelcz M121M
Konstrukcja Jelcza M121 została zaprezentowana w 1994 roku jako Jelcz MN120M i w rzeczywistości była niskowejściową wersją autobusu Jelcz 120MM/1. W stosunku do 120MM/1 zaprojektowano od nowa wnętrze oraz wykorzystano nową przednią oś portalową Jelcz 65N. Prototypowy pojazd wyposażono w niemiecki silnik MAN D0826 LUH05, który zblokowano z 4-biegową skrzynią automatyczną ZF 4HP-500. Swoistą nowością zastosowaną w tym wozie była możliwość przyklęku pojazdu, dzięki całkowicie pneumatycznemu zawieszeniu. Po upływie roku od wprowadzenia modelu, rozpoczęto jego produkcję seryjną pod oznaczeniem M121M. Do Lublina te pojazdy w pierwotnej wersji trafiły w czterech egzemplarzach w roku 1995. Trzy z silnikiem Man-a (2176, 2177, 2178), a jeden z silnikiem niemieckiego koncernu Mercedes-Benz. (2179). O tej jednej sztuce nie będę się tu rozpisywał, bo w dalszej części artykułu jeszcze o tym będzie. Oczywiście silniki zostały zblokowane ze skrzynią ZF 4HP500. Druga litera „M”w symbolu pojazdu pochodzi od tego, że silnik jest dziełem Man-a. Analogicznie „2179” został Jelczem M121MB z uwagi na silnik. „Gnioty” z pierwszej serii, jak przyszło nazywać wśród miłośników ten typ pojazdów cieszyły oczy do aż 2019 roku, kiedy pojazd o numerze 2176 został sprzedany miłośnikom z Gdyni w 2024 złomowany). Pojazdy o numerach 2177 i 2178 zakończyły swoją eksploatację odpowiednio w roku 2012 (2177) oraz w roku 2013 (2178). Autobusy malkontenci zapamiętali głównie z ciasnej i słabo dostępnej kabiny kierowcy. Rok 1996 przyniósł odświeżenie serii M121, gdyż zdecydowano się na lifting serii, który nie nawiązywał już do „berlieta”. Pojazdy tego typu trafiały do Lublina w latach 1996-1999.
Były 3 serie dostaw:
– Pierwsza w roku 1996 (numery 2181-2190)
– Druga w roku 1997 (numery 2209-2226)
– Trzecia w roku 1999 (numery 22 37-2245).
Pierwsze pojazdy wyposażono w sprawdzony osprzęt (silnik i skrzynia) tożsamy z poprzednikami. Druga i trzecia seria miała skrzynię ZF 5HP500. Pierwsze pojazdy w MPK wyposażone w wyświetlacze „klapkowe” i autokomputer firmy R&G z Mielca były także określane mianem „gnioty”. Nowocześniejsze produkty tej firmy są nadal używane w pojazdach komunikacji zbiorowej, nie tylko w Lublinie. W ramach ciekawostki, jako że nie będę opisywał stosunkowo spokojnej eksploatacji tych wozów, to chciałem jeszcze napisać o Jelczu oznaczonym numerem 2238. Wóz ten pochodził z ostatniej dostawy w 1999 roku. Wóz momentalnie skierowano do obsługi „darmobusa” hipermarketu E-Leclerc w Lublinie. Dobra passa tego typu brygad w 2009 roku się skończyła i pojazd zaledwie po dziesięciu latach eksploatacji w MPK skasowano. Smaczku dodaje fakt, że wóz ten nigdy nie woził pasażerów w regularnej, „biletowej” komunikacji miejskiej. Na kolejne „odstrzały” przyszło czekać do roku 2012, kiedy do huty posłano Jelcza o numerze 2214. Później (2014, 2015) kasacje nabrały tempa, żeby zwolnić w roku 2016 (nie skasowano wtedy żadnego Gniota), żeby ostatecznie przyśpieszyć w 2017 i skończyć się w 2020 (pięć ostatnich Jelczy o numerach 2221, 2222,2237, 2240, 2241). Ostatnim dniem tych pojazdów był 05.02.2020. Tego dnia na miasto wyjechały dwie sztuki Jelczy M121M. Około godziny 8:00 zostało wydane polecenie o ich zjeździe z miasta. W ten sposób nieoficjalnie zakończyła się eksploatacja tego modelu pojazdu w Lublinie. Pojazdy te zamknęły istotny rozdział w historii Lubelskiego Transportu Miejskiego. Pojazdy przez wiele lat kojarzono z niewygodą, barwnymi reklamami.
Te wspomnienia są niezwykle cenne i z pewnością każdy entuzjasta zgodzi się, że rozstanie z tymi pojazdami budzi nostalgiczne uczucia. Mimo prostoty tych wozów dotrwały one do naszych czasów, a może to ta prostota zagwarantowała im długowieczność.
Jelcz M121MB
Jelcz M121MB został opracowany przez zakłady Jelcz jako odpowiedź na potrzeby firm komunikacyjnych, które nie były zainteresowane stosowaniem silników marki MAN w swoich autobusach. Przykładem takiego miasta jest Kraków, do którego dostarczono największą liczbę tych pojazdów. Jeśli chodzi o lubelską „mercynę”, jaką zyskała nazwę w kręgach miłośniczych, to została wyprodukowana w 1995 roku i zyskała numer boczny 2179. Wyposażoną ja w silnik Mercedes-Benz OM447hLA, który zblokowano z czterobiegową skrzynią ZF 4HP500. Kupiono jeden pojazd w celach testowo-badawczych. Mimo wszystko nie zdecydowano się na rozwiązanie firmy MB. Pojazd co prawda jeździł do roku 2017, w którym to nastąpił jego koniec.
Jelcz M181MB
W 1996 roku bezpośrednio przed wprowadzeniem modernizacji linii nadwozia serii M121/181, lubelskie MPK zakupiło przeguba pierwszej serii. Oznaczony został on numerem 2180. Operacji zakupu niemalże identycznych pojazdów dokonało w tym czasie MPK w Rzeszowie i MZA w Warszawie, więc Lublin też na taki pojazd się skusił. Pojazd napędzany był silnikiem Mercedes-Benz OM447hLA, który zblokowano ze skrzynią ZF 4HP590 o większym maksymalnym wejściowym momencie siły niż w przypadku skrzyń w krótkich Jelczach. Cel zakupu był tożsamy z celem zakupu pojazdu o numerze 2179. Pojazd głównie uczęszczał linie takie jak: 39, 17, 31, 10, 14. Koniec eksploatacji „przegubowej mercyny” nastąpił w 2012 roku, kiedy wycofano z użytku najstarsze modele Jelcza.
Jelcz M181M
Jelcz M181M jest przegubową wersją modelu Jelcz M121M. Od krótkiego odpowiednika różni się on bardzo niewieloma szczegółami. (poza oczywiście długością). Wiele pojazdów tego typu trafiło do Warszawy. W Lublinie, jako że w 2000 roku podstawę przegubowego taboru stanowiły przestarzałe Ikarusy, zdecydowano się na zakup dwóch Jelczy M181M.
Pojazdy te oznaczono numerami 2250 oraz 2251. Oba pojazdy były wcześniej pojazdami demonstracyjno-testowymi jelczańskiej fabryki, jednakże znacząco się od siebie różniły. Mianowicie 2250 posiadał silnik MAN D0826LUH13 i znaną z 2180 skrzynię biegów ZF 5HP590, i był jednocześnie pierwszym Jelczem M181M na świecie (do tej pory wszystkie przeguby miały silnik Mercedesa), a 2251 miał taki sam silnik, ale zblokowany z 3 biegową skrzynią Voith D863.3. Pojazdy bardzo dobrze radziły sobie w lubelskich warunkach. Były do 2009 roku jedyną odskocznią od przegubowych Ikarusów. Pojazdy skończyły posługę liniową w roku 2018. Były to pojazdy o wysokiej jakości (chociaż egzemplarz z roku 1951 pod koniec użytkowania wykazywał pewne spowolnienia). Warto podkreślić, że ich prostota konstrukcyjna zapewniła długą eksploatację.
Jelcz M121I4 Mastero
W 2007 roku Jelcz wprowadził modernizację pojazdu wytwarzanego od 2005 roku (znanych jako M121I/3). Zarówno jeden jak i drugi typ pojazdu dostał nazwę handlową Mastero. Wersja”/4” obejmowała przede wszystkim wyższą normę spalania (Euro 4), modernizację pulpitu kierowcy, i zmianę tylnych świateł na okrągłe. Pojazd względem wersji M121M posiada wiele nowoczesnych rozwiązań np.: ciepły Guzik, klimatyzację kabiny kierowcy itd. Pojazd jak na te czasy nie był nowoczesny, ale zwrócił uwagę warszawskiego MZA. Do stolicy z Jelcza w latach 2007-2008 trafiło 50 takich wozów. Realizacja całego tego przedsięwzięcia została zakończona, jednakże bezpośrednio po zrealizowaniu kontraktu w 2008 roku, fabryka w Jelczu ogłosiła upadłość. MZA miały motyw zakupu kolejnych pojazdów tego typu, więc po upadku Jelcza firma Auto-Matunin zakupiła od syndyka masy upadłościowej cztery niewykończone nadwozia tych pojazdów i pojazdy te dostarczono już w 2009 roku. Co ciekawe na jednej z działek w Jelczu-Laskowicach (stan na 2 maja 2020) stoi jeszcze 4 takie niewykończone nadwozia. Pojazdy różniły się od „oryginalnych” Jelczy kolorem wykończenia wnętrza (biały zamiast czarno-żółtego), konfiguracją pojedynczych przycisków na pulpicie kierowcy. (przycisk hamulca przystankowego zamieniony z przyciskiem testu kontrolek) tym, że szyba w drzwiach kierowcy była ogrzewana, zastosowano też 2 siedzenia naprzeciwko trzecich drzwi (zamiast dwóch podwójnych). W roku 2019 MZA chcąc się pozbyć tego typu wozów ze względu na brak klimatyzacji i wysoką podłogę w ostatnich drzwiach wystawiło kontrolnie 28 pojazdów na sprzedaż. Po pojazdy niemalże od razu zgłosiło się lubelskie MPK. W tym czasie w Lublinie spółka Warbus wycofała się ze świadczenia usług przewozowych na terenie Lublina i potrzebne były pojazdy do przejęcia tych brygad. Spółka ta przestała wykonywać kursy 18 lipca 2019, a już 22 lipca na linię wyjechały pierwsze trzy Mastero o numerach 2496 (linia 30), 2499 (linia 32), 2501 (linia 39). Pojazdy zadomowiły się na dobre w Lublinie, ponieważ obsługują one duża część brygad. Jedno Mastero zostało wydelegowane do Nauki Jazdy (2509), w pewnym czasie dołączył do niego wóz 2508. Mastero posiadają dużą liczbę otwieranych okien (12). O takim wyniku w e współczesnym autobusie można jedynie pomarzyć. Wycofania Mastero ruszyły już po 3 latach od wprowadzenia do ruchu. W 2021 wycofano i ekspediowano w 2022 na złom autobusy o numerach 2500, 2516, 2519 i 2521, zaś 2499 i 2512 sprzedano do MZK Ostrowiec Świętokrzyski (2022), gdzie pojeździły do 2024. 2023 przyniósł z kolei sprzedaż i wycofanie pojazdów 2498 i 2518. Sprzedano na złom też wycofanego rok wcześniej 2518. W zeszłym roku do grona kasatów dołączyły: 2497, 2501, 2505 i 2515. W 2025 zostaje w eksploatacji 14 tego typu pojazdów. (2523 i 06 są wycofane z ruchu). Największy przebieg osiągnął 2502, który ze stałymi opiekunami powoli zbliża się do około 1,600 mln Km “nalotu”. Autor zaprasza w związku z tym do Lublina, deklarując wolę oprowadzenia chętnych po istniejących Jelczach.

