W okresie międzywojennym Polskie Koleje Państwowe miały niewiele parowozów dedykowanych pociągom pośpiesznym. 81 sztuk sprowadzonych z Niemiec Pd5 i 22 austriackie Pn12 to trochę za mało na obsługę takich połączeń. Nic dziwnego więc, że ruch pośpieszny prowadzony był parowozami nie bardzo do tego przystosowanymi – Ok1 i Ok22 Pierwsze całkiem krajowe wozy dedykowane do ruchu pośpiesznego – Pu29 – pomimo dobrych osiągów i własności trakcyjnych były zbyt duże i ciężkie, dlatego wyszły tylko trzy. Postanowiono skonstruować coś mniejszego i bardziej uniwersalnego. Tak narodził się projekt dzisiejszej bohaterki – lokomotywy Pt31.
Na czele ekipy konstruktorów stanął inż. Kazimierz Zembrzuski. Jego ekipa zbudowała jedną z najlepszych lokomotyw parowych, jakie w ogóle zostały skonstruowane w Polsce. Układ osi 1-4-1 (pod względem wózków 1’D1’) i konstrukcja podwozia pozwalały na wpisywanie się w łuki o promieniu 150 m pomimo dużych kół napędowych, a także płynną jazdę. Cechy trakcyjne oraz wygląd parowozu powodowały, że Pt31 zwana była „Pierwszą Damą PKP”. Załogi bardzo lubiły pracę na tej maszynie.
Pierwszy parowóz tej serii wyjechał za bramę Pierwszej Polskiej Fabryki Lokomotyw w Polsce S.A. w Chrzanowie (późniejszy Fablok) w roku 1932 (w tymże roku wyjechały konkretnie trzy takie parowozy). Do wybuchu II Wojny Światowej zbudowano 98 takich maszyn, Niemcy w czasie okupacji wyprodukowali jeszcze 12 sztuk.
Lokomotywy te miały prędkość konstrukcyjną 110 km/h. W praktyce mogły prowadzić składy pasażerskie o masie 650 ton po torze poziomym z prędkością 100 km/h, zaś na wzniesieniu o nachyleniu 8 promili – 50 km/h. Miały spokojny bieg dzięki dobrej konstrukcji układu jezdnego.
Pojazdy te były w służbie także po wojnie, ale ze 110 wyprodukowanych zostało tylko dwanaście. Początkowo wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem – do ruchu pośpiesznego, sporadycznie do pociągów osobowych i towarowych. W miarę postępu elektryfikacji i wprowadzania lokomotyw spalinowych na szlaki bez drutów zostały zepchnięte do ruchu lokalnego i nieefektywnej pracy manewrowej oraz stopniowo wycofywane. Ostatni egzemplarz – Pt31-49 skreślono z inwentarza PKP w roku 1980.
Uratowano dwa egzemplarze tych parowozów. Pt31-64, który był w czynnej służbie w latach 1938-1979, trafił do Skansenu Kolejowego w Chabówce w roku 1992. Został odrestaurowany i stacjonuje na Podhalu aż po dziś. Zaś w halach dawnej lokomotywowni wachlarzowej w Jaworzynie Śląskiej, należącej dziś do Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku, jest uratowana przez Klub Sympatyków Kolei we Wrocławiu Pt31-49, czyli ostatni wycofany parowóz tej serii. Od dnia wycofania ze służby do 1994 roku stacjonował w ZPOW Hortex w Przysusze. Pojazd wymaga odrestaurowania, w hali stoi bez tendra (za krótki tor techniczny) i z otwartym kotłem.
Pt31 był tak udaną konstrukcją, że po wojnie w obliczu braków taborowych zdecydowano się go rozwinąć. Jaki był efekt tej pracy – opowiem w następnym artykule.
Na koniec dane techniczne tej bardzo udanej lokomotywy:
Typ: Pt31
Producent: Pierwsza Fabryka Lokomotyw w Polsce S. A. w Chrzanowie
Moc znamionowa: 1470 kW
Prędkość konstrukcyjna: 110 km/h|
Tender: 32D29
Masa pustego parowozu: 97,7 t
Masa służbowa: 106,2 t

