W podróżach wąskotorowych po kraju, dziś zatrzymamy się na Pałukach. Pewnie wśród Was znajdą się osoby, które takiej nazwy nie słyszeli zbyt często. Mi zdarzyło się dopiero niedawno odkryć szczegóły. Ziemia Pałucka to region etnograficzny w północno-wschodniej Wielkopolsce. Barcin, Szubin, Wągrowiec, trochę dalej Gniezno, w którym zresztą już byliśmy przy okazji odwiedzin innej linii wąskiego toru. Jest także Żnin, a może przede wszystkim. Niewielkie 14 tysięczne, piękne miasteczko, z którego do dziś kursuje Żnińska Kolej Powiatowa. Prawdziwa perełka Pałuk znajduje się jednak też bardziej na południe. Wenecja i Biskupin to od dziesięcioleci znane i odwiedzane przez tysiące turystów miejscowości. Ta pierwsza słynie z ruin zamku, a także z działającego od 1972 roku Muzeum Kolei Wąskotorowej, ta druga zaś to kolebka starożytnego, obronnego grodu z VIII wieku p.n.e.
Pośród tych znanych i pięknych miejscowości przejeżdża ona – ŻKP. Jedna z najstarszych i najlepiej zachowanych kolei wąskotorowych w Polsce. Jej historia sięga końca XIX wieku. Głównymi orędownikami jej budowy byli właściciele dużych gospodarstw rolnych, którzy koniecznie chcieli połączenia ich obejść z cukrownią w Żninie. Znaleźli oni wsparcie i zdołali przekonać sejmik powiatu do inwestycji. Oprócz tych oczywistych, padały wówczas też nietypowe propozycje, które nigdy nie zostały zrealizowane. Budowę pierwszego odcinka rozpoczęto jesienią 1892 roku. Trwała ona ponad 1,5 roku. Jednocześnie podpisywano umowy na realizację nowych odcinków. Pierwotny termin otwarcia nie został dotrzymany, ale w połowie 1894 roku jednak ruszył ruch odcinkiem Rydlewo – Biskupin – Rogowo o długości około 20 km. Kolejne do Szelejewa, od Rogowa do Ośna, a także Żnin – Ostrówce powstały w ciągu kolejnych 13 lat. Na początku XX wieku kolejka była intensywnie wykorzystywana do transportu towarów (głównie buraków cukrowych, drewna i węgla), a znaczącym miejscem przeładunku był port i stacja w Ostrówcach. To ciekawe miejsce, obecnie z ośrodkami wypoczynkowymi i plażą, kiedyś pozwalało na spływ towarów jeziorem Ostrowieckim, a w konsekwencji rzeką Noteć. Jeszcze w 1911 i 1930 roku przedłużono trasy o odcinki do miejscowości Obiecanowo, a następnie do Żużoł. Sieć o rozstawie 600 mm rozrosła się więc do 79 km. W Żninie powstały też: warsztaty, odlewnia, budynek Dyrekcji kolei, a także perełka, czyli parowozownia w kształcie wachlarzu o 7 stanowiskach. Stacja początkowa robi wrażenie nawet dziś. W latach świetności składała się z 3 części:
- z dworca pasażerskiego z zapleczem,
- z parowozownią ze stanowiskiem do nawęglania,
- z dużej stacji „stycznej” z torami przeładunkowymi
W ciągu II wojny światowej kolejka była czynna i pełniła rolę towarowo-wojskową. Po konflikcie kolej wróciła w polskie ręce, jednak początki nie były łatwe. Straty osobowe w ludziach, nie tak duże w sprzęcie oraz budynkach. Do tego doszły grabieże Armii Czerwonej w wyposażeniu. Przez pierwsze lata trwały dość mocne zawirowania odnośnie przynależności. Tarcia między Ministerstwami trwały do lipca 1949 roku. Wówczas ustalono upaństwowienie ŻKP. Przejęta ona została przez PKP i nazwana Żnińską Koleją Wąskotorową (a chwilę później Ż. K. Dojazdową). W latach 50. XX wieku pełniła kluczową rolę w przewozach regionalnych, otrzymała pojazdy np. z Gniezna czy też z Jędrzejowa. Dość szybko jednak słabła. Dużo szybciej niż w innych regionach. Zawieszenie ruchu pasażerskiego następowało w 1962 i 1963 roku. Towary oczywiście nadal jeździły, zwłaszcza w jesiennych kampaniach ziemniaczano – cukrowniczych, jednak kontrahentów ubywało. Za całkowitą likwidacją optowano już w 1968 roku, ale udało się jeszcze odwlec to w czasie. Szukano przewoźnika, który zastąpiłby kolejkę w przewozie towarów, ale PKS nie był w stanie tego zrealizować. W efekcie towary kursowały aż do 1992 roku. Okres stagnacji przewozów osobowych, nie trwał jednak wieczność. Pomogła w tym miejscowa społeczność, która z likwidacją ŻKD nie mogła się pogodzić.
W 1971 roku zawiązał się komitet organizacyjny pierwszego w Polsce Muzeum Kolei Wąskotorowych w miejscowości Wenecja. Dołożono do tego propozycję uruchomienia przewozów turystycznych. Niestety, bardzo długo nie wyrażano na to zgody w centrali. Ostatecznie 23 kwietnia 1976 roku pierwszy skład „letniaków” (czyli wagonów przerobionych z towarowych) ruszył na trasę. Szlak Piastowski i odkrycia archeologiczne plus przepiękne krajobrazy to coś nie do podrobienia. Kolejka w 1984 roku uzyskała też status zabytku.
Muzeum kolei w Wenecji startowało w październiku 1972 roku z poziomu 10 pojazdów, z roku na rok rozrastało się. Przybywały świeże eksponaty, przede wszystkim parowozy wycofywane z zakładów przemysłowych (Nakło nad Notecią, Klemensów, Białośliwie, Kraków), wózki, wagony osobowe, pocztowe, towarowe, platformy, mundury, akcesoria, sprzęt i narzędzia kolejowe wykorzystywane w codziennej pracy. Wystawiono też semafory i wskaźniki. Dzięki wysiłkom kolejarzy udało się zgromadzić imponującą kolekcję. Wartościową częścią ekspozycji są fotografie przedstawiające historię kolei na Pałukach, ale też w innych regionach. Można podziwiać z bliska wnętrza wagonów, są one także udostępnione. Gdyby nie ludzie, nie zachowałoby się tyle okazałych sprzętów. Żywą legendą Żnina i kolejki był Pan Leon Lichociński, który urodził się przed I wojną światową i całe swoje życie poświęcił dla kolejki. Pracował na wielu stanowiskach, a na emeryturze przepięknie opowiadał o Żnińskiej Kolei w Muzeum. Żartował, barwnie interesował kolejne grupy zwiedzających, którzy do niego wracali. Odszedł po 86 latach, po cichu czekając na kolejny pociąg, który miał go zawieźć do domu.
Nim zaproszę Was do zwiedzania Pałuk, jeszcze kilka słów o taborze, którzy wozi nas ze Żnina do Gąsawy. Tak nazywa się końcowa stacja kolejki za Biskupinem. Jak się domyślacie przez pierwsze dziesięciolecia po II wojnie kursowały parowozy. Py4, Py27, Tx4, T49, T2 czy aż 5 sztuk maszyn typu RYŚ. Przy czym warto zaznaczyć, że rotacja taboru była olbrzymia i niektóre maszyny nim trafiły do Żnina zdążyły zwiedzić co najmniej trzy inne rejony. W chwili obecnej ŻKP posiada jedyny w swoim rodzaju Px38-805 wyprodukowany w 1938 roku w Chrzanowie. Na Pałuki przybył w latach 80, a w 2002 roku na cześć Pana Lichocińskiego, otrzymał imię Leon. „Trzydziestka ósemka” brała udział w mnóstwie zlotów i spotkań entuzjastów za granicą. Obecnie jest niesprawna. Era lokomotyw spalinowych rozpoczęła się w 1974 roku. Przekazano wówczas z Białośliwia małe pojazdy LD1. Były używane raczej do pociągów roboczych. Te większe – zwane obecnie „Donaldami” (Lyd2) w Żninie pojawiły się w 1980 roku. Za czasów PKP na ŻKP w różnym okresie było ich aż 12. Prowadzą pociągi do dzisiaj. Obecnie, po złomowaniu kilku w 2001, 2005 i 2014 roku, zostały tylko 4. W ruchu są dobrze utrzymane egzemplarze 053 i 57. Oprócz spalinówek na stacji w Żninie, można spojrzeć na zgromadzony i oczekający remontu tabor osobowy, towarowy i pomocniczy. W ostatnich 4 latach został odbudowany na raty kilometrowy odcinek w kierunku Obiecanowa. Kończy się blisko centrum Żnina i stanowi dodatkową atrakcję ze stacją o nazwie „Licealna”.
Pałuki nie wzbudzały mojego zainteresowania przez wiele lat, ale chyba warto uczciwie przyznać, że błędnie. Świadczą o tym pełne turystów nawet w dni powszednie wagoniki i słynne atrakcje. Dla dzieci, dla grup zorganizowanych, dla pasjonatów archeologicznych: Żnin, Wenecja, Biskupin, Gąsawa. Pociągi w okresie letnim kursują od środy do niedzieli. Oprócz typowych przejazdów, są organizowane specjalne, takie jak „Noc z parowozami” czy też przejazdy z okazji Festynu Archeologicznego. Kilka kilometrów nudnej płaskiej trasy? Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że aż 12 km, więc całkiem sporo. Przepiękne jeziora, przesmyki i górki dają wyśmienite kadry. Zapraszam więc na północ Wielkopolski, raczej samochodem, ale istnieją też możliwości dotarcia komunikacją publiczną. Co zresztą sam wypróbowałem.













