Elektrowozy

Cykl artykułów poświęcony historii polskich elektrowozów – od pierwszych konstrukcji powojennych, przez legendarne serie EU06 i ET22, po nowoczesne lokomotywy trakcji elektrycznej. To opowieść o rozwoju technologii, projektach inżynieryjnych i symbolach polskiej kolei elektrycznej.

Pokazuje: 1 - 6 z 19 artykułów

ET42 – wynalazek z ZSRR, na który trzeba było czekać*

Czesi i Polacy zdążyli zbudować własne lokomotywy dwuczłonowe, zanim dostarczone zostały takie elektrowozy ze Związku Radzieckiego. Nikt nie wie, czemu polonizacja WŁ-10 trwała tak długo, ale warto było czekać. W przeciwieństwie do ET40 i ET41, wynalazek z Nowoczerkaska był od podstaw budowany jako dwuczłon, przez co ma nieco większe możliwości od tamtych. Tylko że towarzysze ze Związku Radzieckiego na ET42 kazali sobie długo czekać…

ET41 – podwójny „anglik”*

ET41 wywodzą się od elektrowozów 4E, które z kolei są modyfikacją brytyjskich AEI-E. Powstały ze względu na opóźnienie w dostawach lokomotyw dwuczłonowych produkowanych przez zakład NEWZ w Związku Radzieckim. Potrafią prowadzić bardzo ciężkie pociągi towarowe, a niejednokrotnie były też spotykane na czele ciężkich pociągów pasażerskich przy defektach elektrowozów EP09, z którymi pojedyncze EU07 czy EP08 ze względu na mniejszą moc sobie nie radziły.

ET22 – elektrowóz do ciężkich zadań*

Popularne „byki”, czyli seria ET22, na torach pojawiły się w 1969 roku. Była to najliczniejsza seria elektrowozów na stanie PKP, choć obecnie ich ilość maleje na rzecz nowocześniejszego sprzętu. Choć zbudowane były jako towarowe, widziano je także w ruchu pasażerskim. Silniki trakcyjne są takie same jak w EU06 i EU07, tylko ich ilość jest większa. Dziś przypomnimy perypetie tego elektrowozu na kolejach w Polsce – i nie tylko…