Gliwice to miasto na prawach powiatu w województwie śląskim, położone około 30 km na zachód od stolicy regionu – Katowic. Jest czwartym co do wielkości miastem oraz czwartym pod względem liczby mieszkańców w śląskiej konurbacji. Obecnie liczy niespełna 170 tys. mieszkańców. To miasto jest dla mnie wyjątkowe. Dlaczego? Już za chwilę Wam to wyjaśnię…
Od października 1991 roku, po ostatecznej likwidacji Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego z siedzibą w Katowicach, w Gliwicach funkcjonuje Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej Sp. z o.o., choć w obecnej formie prawnej działa od końca sierpnia 1997 roku. Warto dodać, że od października 1991 do grudnia 1996 roku gliwicka spółka zajmowała się nie tylko obsługą linii autobusowych, ale również organizacją komunikacji miejskiej. Odpowiadała m.in. za wyznaczanie tras, układanie rozkładów jazdy oraz ustalanie taryfy przewozowej na obszarze obsługiwanym przez autobusy z zajezdni przy ul. Chorzowskiej 150.
Od początku 1997 roku, po przystąpieniu do Komunikacyjnego Związku Komunalnego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego z siedzibą w Katowicach, przedsiębiorstwu pozostała już wyłącznie rola operatora komunikacji miejskiej, którą pełni do dziś.
Gliwice, P.K.M. i ja…
Przyszedłem na świat w jednym z gliwickich szpitali w 1988 roku i do końca sierpnia 1994 roku byłem mieszkańcem tego miasta. To właśnie w okresie, gdy PKM Gliwice pełnił jednocześnie funkcję organizatora i operatora komunikacji miejskiej, około połowy 1993 roku – za sprawą jednego z członków mojej rodziny – rozpoczęła się moja przygoda z autobusami gliwickiego przewoźnika. Trwa ona nieprzerwanie do dziś i jestem przekonany, że będzie mi towarzyszyć do końca moich dni.
To właśnie dzięki tej osobie mogłem poznawać gliwickie linie oraz autobusy, o których dziś, po ponad trzydziestu latach, mogę swobodnie pisać artykuły. Pierwszy z nich – a planuję ich kilka – poświęcony będzie Solarisom Urbino 15 II generacji o numerach taborowych #31, #32, #33, #34 i #35*, które dotarły do zajezdni na początku lutego 2005 roku.

Pierwsze autobusy z Bolechowa na zajezdni…
Były to pierwsze autobusy zakupione od bolechowskiej fabryki, rozpoznawalnej dzięki charakterystycznemu logo przedstawiającemu zielonego jamnika. Jednocześnie były to pierwsze 15-metrowe autobusy we flocie PKM Gliwice, choć nie pierwsze pojazdy niskopodłogowe.
„Deskorolki” – bo tak w żargonie kierowców i pasjonatów określa się ten model – miały zastąpić wysłużone, wysokopodłogowe Ikarusy 280.26 na liniach o największych potokach pasażerskich. Grzegorz Buksa, kierowca PKM Gliwice z ponad dwudziestoletnim stażem, wspomina je następująco:
„Solaris Urbino 15 – legendarna «deskorolka» na gliwickich drogach. Były to pierwsze 15-metrowe, trzyosiowe autobusy w Gliwicach. Kiedy pojawiły się w PKM Gliwice, dla wszystkich kierowców były jedną wielką zagadką. Nikt z nas nie wiedział, jak naprawdę będzie się tym jeździć. W czasach, gdy na ulicach królowały Ikarusy i DAB-y, wygląd oraz wyposażenie nowego Solarisa stanowiły ogromne zaskoczenie i prawdziwy powiew nowoczesności.
Pierwsze jazdy testowe szybko zweryfikowały rzeczywistość – stało się jasne, że ten kolos nie wszędzie wjedzie. Debiut w regularnym ruchu przypadł na linię 126 oraz starą pętlę autobusową na Trynku. To było prawdziwe wyzwanie. Wąskie, kręte uliczki osiedlowe wydawały się zupełnie niedostosowane do gabarytów popularnej «deskorolki». Z każdym kolejnym dniem nowe Solarisy wyjeżdżały jednak na następne linie i udowadniały, że jak na tamte czasy było to bardzo dobre rozwiązanie.”
Z relacji Grzegorza Buksy wyraźnie przebijają zarówno obawy, jak i ogromna ciekawość związana z pojawieniem się zupełnie nowego modelu autobusu. Nie było w tym nic dziwnego – kierowcy musieli zmierzyć się z pojazdem o zupełnie innej konstrukcji i charakterystyce prowadzenia niż dotychczas eksploatowane Ikarusy.
Jak już wspomniałem, Solarisy Urbino 15 kupiono z myślą o zastąpieniu Ikarusów 280.26. Były jednak od nich o około 1,5 metra krótsze, pozbawione przegubu i wyposażone jedynie w troje drzwi. Dla porównania – Ikarusy miały czworo drzwi, co przy dużych potokach pasażerskich miało niemałe znaczenie.
Czy obawy kierowców okazały się słuszne? O tym przekonacie się w dalszej części artykułu.
„Deskorolki” od pierwszych dni eksploatacji miały zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników – również wśród kierowców. Włodzimierz Gertner, emerytowany kierowca PKM Gliwice, wspomina je następująco:
„W tamtym okresie szesnasty rok pracowałem na Ikarusach i nie paliłem się do pracy na tych wozach. Kiedy jednak zacząłem trafiać na nie podczas swoich służb, byłem wręcz «chory». Zwłaszcza zimą, bo moim zdaniem nie były zbyt ciepłe. Jedynym plusem było to, że w porównaniu z późniejszymi modelami miały lepszy zryw. Ostatecznie zdecydowanie bardziej wolałem jeździć Ikarusem niż Solarisem…”
Doskonale rozumiem te wątpliwości. Z własnego doświadczenia za kierownicą autobusu wiem, że przesiadka z wysokopodłogowego pojazdu wyposażonego w manualną skrzynię biegów do nowoczesnego autobusu niskopodłogowego z automatyczną skrzynią oraz rozbudowaną elektroniką dla wielu kierowców była sporym wyzwaniem. W Gliwicach nie było inaczej, co zupełnie mnie nie dziwi.
Urbino 15 – ich zalety i wady…
W porównaniu z Ikarusami kierowcy nie musieli już nosić ciężkiego kompletu plastikowych tablic kierunkowych – w przypadku Ikarusa było to co najmniej kilka elementów. Solarisy wyposażono bowiem w elektroniczny system informacji pasażerskiej obejmujący wyświetlacze przedni, boczny, tylny oraz wewnętrzny, umieszczony za kabiną kierowcy. Było to niewątpliwie duże ułatwienie w codziennej pracy. Nie była to jednak jedyna zaleta tych autobusów.
Grzegorz Buksa wspomina:
„Osobiście bardzo lubiłem ten typ wozu. Ten silnik i ta moc! Niezapomniane były miny kierowców samochodów osobowych, którzy ze zdziwieniem patrzyli, jak autobus na skrzyżowaniu zostawia ich z tyłu. Ten autobus był jak papierek lakmusowy – szybko weryfikował umiejętności i bezlitośnie pokazywał, kto jest prawdziwym kierowcą z powołania, a kto jedynie posiadaczem prawa jazdy kategorii D.
Z miejsca kierowcy w lusterkach było widać praktycznie cały autobus, ale prowadzenie go wymagało bardzo dobrej wyobraźni przestrzennej. Trzeba było nieustannie pamiętać, że przy maksymalnym skręcie tył pojazdu potrafił wychylić się nawet o półtora metra. Jak na złość właśnie w tej strefie znajdowały się latarnie, słupki, donice z kwiatami i inne elementy infrastruktury drogowej. Na początku eksploatacji dochodziło przez to do wielu uszkodzeń.
Na zajezdni wcale nie było łatwiej. Zbyt szybkie skręcenie zaraz po wyjeździe z kanału warsztatowego często kończyło się otarciem o bramę. Zimą «deskorolka» radziła sobie lepiej niż autobusy przegubowe, choć i tak były miejsca, gdzie jej konstrukcja nie ułatwiała życia.
Prawdziwe problemy zaczynały się jednak wtedy, gdy awarii ulegała skrętna trzecia oś. Dopiero wtedy człowiek uświadamiał sobie, jak ogromnym udogodnieniem była na co dzień. Bez niej jazda stawała się prawdziwą walką.
Mimo swoich kaprysów był to na tyle udany i solidny autobus, że w Gliwicach doczekaliśmy się jeszcze dwóch kolejnych serii Solarisów Urbino 15. Uważam, że były to świetne wozy i mam cichą nadzieję, że piętnastometrowe autobusy – w tej lub nowej formule – jeszcze kiedyś wrócą na polskie ulice.”
Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Solaris Urbino 15 był autobusem nowoczesnym, ale jednocześnie wymagającym. Potrafił odwdzięczyć się bardzo dobrymi osiągami, jednak wymagał od kierowcy znacznie większych umiejętności niż klasyczny autobus przegubowy. Szczególnie podczas manewrowania łatwo było przekonać się, że skrętna trzecia oś, choć niezwykle pomocna, wymagała odpowiedniego wyczucia.
Swoimi wspomnieniami podzielił się również Daniel Fic, kierowca z blisko trzydziestoletnim stażem:
„Z tego, co najbardziej utkwiło mi w pamięci po tych wozach, to przede wszystkim ich dynamika. Naprawdę świetnie się zbierały. Miały też osobny przycisk do sterowania ogrzewaniem, z czym nigdzie indziej się nie spotkałem.
W prowadzeniu nie różniły się znacząco od późniejszych Urbino 15. Ze względu na skrętną trzecią oś bardzo mocno zachodziły tyłem podczas maksymalnego skrętu, dlatego często dochodziło do kolizji. Mnie również zdarzyło się «zgarnąć» daszek kiosku na dworcu w Zabrzu Rokitnicy wozem #32. Mimo to bardzo lubiłem nimi jeździć. Najczęściej obsługiwały linię 81, a z biegiem czasu zaczęły pojawiać się również na innych liniach.”
Jak widać, opinie kierowców – nawet tych, którzy na co dzień prowadzili te autobusy – były podzielone. Jedni cenili je za osiągi, nowoczesność i komfort prowadzenia, inni z większym sentymentem wspominają sprawdzone Ikarusy. Jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ każda zmiana taborowa wymaga przyzwyczajenia się do nowej konstrukcji i nowego sposobu pracy.
Ja również mam własne zdanie na temat tego modelu. Od pierwszych dni pracy jako kierowca autobusów w Miejskich Zakładach Autobusowych w Warszawie miałem okazję prowadzić Solarisy Urbino 15. Były one wprawdzie starsze od gliwickich egzemplarzy – wyprodukowane w latach 2000–2001 – ale gdy rozpoczynałem pracę w 2010 roku, miały niespełna dziesięć lat i wciąż pozostawały bardzo dobrymi autobusami choć nie pozbawionymi mankamentów. Dzięki temu mogłem spojrzeć na ten model nie tylko oczami pasjonata komunikacji miejskiej, lecz także z perspektywy osoby siedzącej za kierownicą.
Z informacji, które można odnaleźć w archiwalnych materiałach internetowych oraz fotogaleriach, wynika, że gliwickie Solarisy Urbino 15 II generacji kursowały na następujących liniach:
| Linia: | Trasa: |
| 6 | Katowice Stawowa – Gliwice Sportowa |
| 32 | Zabrze Goethego – Łabędy Huta |
| 47 | Zabrze Goethego – Szczygłowice Kopalnia |
| 57 | Brzezinka Pętla – Os. Helenka „ELZAB” (z kursami wariantowymi) |
| 81 | Zabrze Goethego – Os. Helenka „ELZAB” |
| 126 | Trynek Pętla – Łabędy Huta |
| 186 | Trynek Pętla – Łabędy Huta |
| 194 | Gliwice Zajezdnia – Leszczyny Osiedle |
| 624 | Gliwice pl. Piastów – Wilcze Gardło |
| 677 | Trynek Pętla – Pyskowice |
| 692 | Gliwice Kąpielisko – os. Waryńskiego (z kursami wydłużonymi) |
| 699 | Os. Obrońców Pokoju – os. Waryńskiego (z kursami wydłużonymi) |
| 840 | Katowice Stawowa – Gliwice pl. Piastów |
| 870 | Katowice Stawowa – Gliwice pl. Piastów |
| A4 | Gliwice Zajezdnia – Gliwice Teatr Muzyczny |
Z punktu widzenia pasażera wprowadzenie tych autobusów do ruchu oznaczało prawdziwy skok jakościowy. Po raz pierwszy nie trzeba było pokonywać dwóch wysokich stopni przy wsiadaniu, jak miało to miejsce w Ikarusach 280 czy Jelczach M11. Znacznie poprawiła się również czytelność informacji pasażerskiej. Elektroniczne wyświetlacze numeru linii i kierunku jazdy były zdecydowanie bardziej widoczne od stosowanych wcześniej plastikowych tablic liniowych.
W późniejszym okresie dodatkowym udogodnieniem stało się wprowadzenie tzw. „ciepłego guzika”, czyli systemu umożliwiającego pasażerom samodzielne otwieranie drzwi. Rozwiązanie to szczególnie doceniano w chłodniejsze dni, ponieważ pozwalało ograniczyć straty ciepła we wnętrzu autobusu.

Fot.: Dominik Obara
Kres ich eksploatacji…
Z biegiem lat Solarisy Urbino 15 II generacji stawały się – co było nieuniknione – coraz starsze i coraz bardziej awaryjne. Równocześnie ich nietypowa długość, wynosząca 15 metrów przy sztywnej konstrukcji nadwozia, sprawiała, że z czasem były coraz mniej potrzebne w codziennej eksploatacji.
Dostawy nowych autobusów – przegubowych hybrydowych MAN-ów Lion’s City w 2021 roku, przegubowych elektrycznych Volvo 7900A w 2022 roku oraz przegubowych Solarisów Urbino 18 IV mild hybrid w 2023 roku – ostatecznie przypieczętowały koniec eksploatacji Urbino 15 II generacji w PKM Gliwice.
Poszczególne autobusy wycofywano z ruchu w następujących latach:
- #31 – 2020 r.,
- #33 – 2021 r.,
- #32 – 2022 r.,
- #35 – 2022 r.,
- #34 – 2023 r.
W ten sposób zakończyła się historia pierwszych 15-metrowych Solarisów eksploatowanych przez PKM Gliwice. Przez blisko dwie dekady wozy te na trwałe wpisały się zarówno w krajobraz miasta, jak i we wspomnienia kierowców oraz miłośników komunikacji miejskiej.
Dane techniczne gliwickich „deskorolek”:
Poniżej przedstawiam najważniejsze dane techniczne gliwickich Solarisów Urbino 15 II generacji:
- Model: Solaris Urbino 15 II
- Producent: Solaris Bus & Coach, Bolechowo (Polska)
- Rok produkcji: 2005
- Wprowadzenie do eksploatacji: luty 2005 r.
- Silnik: DAF PE228C
- Moc silnika: 314 KM
- Pojemność skokowa: 9186 cm³
- Norma emisji spalin: Euro III
- Skrzynia biegów: automatyczna, 4-biegowa
- Model skrzyni biegów: Voith D864.3
- Liczba drzwi: 3
- Układ drzwi: 2–2–2
- Klimatyzacja: brak
- Niska podłoga: tak
- Rok zakończenia eksploatacji w PKM Gliwice: 2023
Przez blisko dwadzieścia lat Solarisy Urbino 15 II generacji stanowiły charakterystyczny element krajobrazu komunikacyjnego Gliwic. Dla jednych były autobusami wymagającymi i niepozbawionymi wad, dla innych – jednymi z najlepszych pojazdów, jakie kiedykolwiek trafiły do gliwickiej zajezdni. Bez względu na ocenę jedno jest pewne – zapisały się w historii PKM Gliwice jako pierwsze seryjnie eksploatowane autobusy 15-metrowe i jednocześnie początek wieloletniej współpracy przewoźnika z firmą Solaris.
Na zakończenie chciałbym serdecznie podziękować Kolegom: Grzegorzowi Buksie, Włodzimierzowi Gertnerowi oraz Danielowi Ficowi za poświęcony czas oraz chęć podzielenia się swoimi wspomnieniami, doświadczeniami i opiniami dotyczącymi eksploatacji tych autobusów. Panowie, dziękuję za pomoc przy powstaniu tego artykułu. Wielki szacunek i niskie ukłony.
Dziękuję za uwagę.
Aleksander Koch
* Autobus #35 dotarł do zajezdni miesiąc później, czyli w marcu 2005 roku.











