pkp

Pokazuje: 7 - 12 z 93 artykułów

Linia kolejowa nr 27 – nie zelektryfikowana alternatywa dla „osiemnastki”

Historia linii kolejowej nr 27 zaczyna się jeszcze w czasach zaborów, a konkretnie – w 1902 roku. To właśnie wówczas zbudowano 10-kilometrowy odcinek z Torunia do Lubicza. Dalsza część została dobudowana podczas I Wojny Światowej, ale nie wiedzieć czemu na prześwicie 600 mm i to jeszcze nie dokładnie w przebiegu dzisiejszej linii 27… Linię swoją drogą przekuwano na normalny rozstaw aż do 1937 roku.
Marcin Czech postara się wyjaśnić, czemu ta linia mogłaby być alternatywą dla niezbyt szczęśliwej „osiemnastki” oraz dlaczego tak się nie dzieje.

Gdy dyżurny nie ogarnia, czyli katastrofa kolejowa w Suszu

Problemy zdrowotne osób odpowiedzialnych za ruch kolejowy mogą spowodować tragedię. Tak właśnie stało się w Suszu niedaleko Iławy.
Opisujący tę tragedię w jej 40-tą rocznicę Marcin Czech, podobnie jak Paweł „Kuracyja” Makowiec, mieszkańcy Susza i inni świadkowie tego wypadku, nie wierzą, że w zniszczonej lokomotywie i spalonych pierwszych wagonach zginęły tylko cztery osoby…

Linia kolejowa nr 26 – carskie połączenie Łukowa Radomia z Dęblinem

Łącząca Łuków z Dęblinem i dalej Radomiem linia kolejowa dziś oznaczona jako 26, powstała jeszcze w czasach carskich. Wtedy aby dotrzeć tędy do Radomia, trzeba było się w Dęblinie obracać, ale za II Rzeczpospolitej dobudowano odcinek pozwalający na dojazd bez zmiany czoła.
Więcej na temat linii, którą adepci wojskowego lotnictwa mogą dotrzeć zarówno z Łukowa, jak i Radomia do Dęblina, opowie Marcin Czech.

Ostatnia przepustka, czyli katastrofa kolejowa w Żurawicy

Zaciekawiony wrzuconym do materiału filmowego Kuracyji o katastrofie w Żurawicy zdjęciem zniszczonej lokomotywy, Marcin Czech wysłuchał, co miał do powiedzenia Paweł Makowiec o zderzeniu pociągów tamże, po czym poszukał także innych informacji o tym wypadku. Gdy wczytacie się, dlaczego dwaj jadący na przepustkę żołnierze z tamtejszej jednostki wojskowej stracili w wyniku tej katastrofy życie, nie zdziwicie się zbulwersowaniu naszego kolejowego redaktora…

Kolzam Regiovan – zmarnowany awaryjnością potencjał

Na fali budowania lekkich pojazdów spalinowych doświadczony w tej materii Kolzam nie chciał zostawać za Pesą czy poznańskim ZNTK. Opracował rodzinę Regiovan, która na papierze prezentowała się rewelacyjnie. Niestety, wyposażone w węgierskie silniki Raba szynobusy psuły się niemiłosiernie często, a zanim wyszła gwarancja – firma z Raciborza upadła i to gdy na hali były budowane jeszcze dwa pojazdy…
Marcin Czech wie, kto skończył te dwie sztuki i kto je teraz serwisuje – bo zakład, który skończył Regiovany również w 2013 roku zakończył działalność…