Dzisiaj chciałbym zacząć opisywać tabor będący na stanie Starachowickiej Kolei Wąskotorowej. Obecnie to jedyna zachowana kolejka wąskotorowa przechodząca przez dwa województwa – świętokrzyskie i mazowieckie. Choć obecnie szlak nie jest kompletny (brakuje 4 km torów pomiędzy Lipiem a Marculami), czynione są starania celem przywrócenia przejezdności na całej długości linii. Zaś sprzętem, który chcę opisać, jest lokomotywa Lyd1-251.
Sama seria lokomotyw oznaczona na PKP jako Lyd1 to dwa rodzaje pojazdów:
1) produkowane przez Fablok Chrzanów w latach 1960-1969 pojazdy WLs150 (tak oznaczane w przemyśle) z silnikami Wola 5DSR150 o mocy 150 KM – tych wyszło w sumie 144 sztuki, z czego 24 dla PKP;
2) produkowane przez Zastal Zielona Góra w latach 1969-1972 pojazdy WLs180 z silnikami Wola 6DSR1416 o mocy 180 KM – zbudowano ich 47, z czego 5 dla PKP.
Na stanie Starachowickiej Kolei Wąskotorowej są mocniejsze egzemplarze z Zielonej Góry. Dziś przedstawić chcę pierwszy z nich, czyli Lyd1-251.
Lokomotywa ma fabryczne oznaczenie WLs180-18. Pierwszym miejscem stacjonowania tej lokomotywy były Werbkowice Wąskotorowe na Lubelszczyźnie. Trafiła tam zaraz po wyprodukowaniu w 1971 roku i była pierwszą z Zastalu na stanie PKP. 10 lat później po raz pierwszy znalazła się na (wówczas) Starachowickiej Kolei Dojazdowej. Została przydzielona do Lokomotywowni Starachowice Wschodnie Wąskotorowe. Jej pobyt był tam krótki – w 1983 roku wróciła do Werbkowic i pracowała tam do 1989 roku.
Po 1989 roku trafiła do Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie. Jednakże w roku 1997 pojazd został wypożyczony do Zbierska-Cukrowni na Kaliskiej Kolei Dojazdowej. Pracował tam pod oznaczeniem WLs180-18 do 2008 roku, po czym po raz drugi trafił na Starachowicką Kolej Wąskotorową. Tym razem jednak na jej drugi koniec – do Iłży. Ówczesny zarządca SKW – Stowarzyszenie Górnośląskich Kolei Wąskotorowych – zdecydował w 2009 roku o przywróceniu jej historycznego oznaczenia, czyli Lyd1-251.
Obecnie lokomotywa prowadzi pociągi turystyczne na odcinku Iłża – Marcule. Być może gdy uda się zebrać fundusze na odbudowę rozkradzionego odcinka oraz kompleksową naprawę istniejącego torowiska, po wielu latach ten sprzęt znów pojawi się w Starachowicach Wschodnich… Choć tak serio to już tam się znalazł, ale celem planowanej naprawy, a nie kursowania…

