10 lat po katastrofie pod Otłoczynem, w mglisty poranek 20 sierpnia 1990 roku, zdarzyła się kolejna tragedia, która odebrała życie 16-tu osobom. Tym razem katastrofa miała miejsce w Warszawie, a konkretniej na terenie osiedla Ursus. Ekspres „Silesia” wbił się w pociąg osobowy będący protoplastą dzisiejszych „Karkonoszy”. Marcin Czech opisuje, dlaczego w stolicy i to jeszcze na linii z Samoczynną Blokadą Liniową doszło do najechania ekspresu na osobowy. Ani on, ani nikt inny o zdrowych zmysłach, nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego katastrofa w mieście stołecznym przez 34 lata nie miała godnego upamiętnienia ofiar. Gdyby nie upór Pawła Makowca „Kuracyji” (który sam był zaskoczony, że w tym miejscu w ogóle doszło do takiego wypadku), być może po dziś dzień ofiary katastrofy wołałyby o pamięć. Czy komuś zapomnienie katastrofy z Ursusa było na rękę?