Witamy Was w kolejnej odsłonie naszych wywiadów z ciekawymi i pozytywnie zakręconymi ludźmi związanymi z transportem publicznym. Dzisiaj w serii „Człowiek z pasją” przed Wami Mateusz Domański z Łodzi.
- Kiedy zaczęła się Twoja pasja związana z motoryzacją i transportem?
Zawsze interesowałem się dużymi pojazdami, a szczególnie tymi z nowszych generacji, które pojawiły się na przełomie lat 90. i 2000. Dodatkowo tata jest kierowcą, więc od dziecka miałem styczność z autobusami. Szczególne miejsce wśród nich zajmuje dla mnie seria VOLVO 7000. To zamiłowanie zostało mi do dziś. Obecnie skupiam się na pojazdach z końcówki lat 90. aż do mniej więcej 2008 roku – to właśnie z tego okresu pochodzą moje autobusy, w tym ostatnio zakupiony Solaris. Myślę, że w kontekście mojego hobby i kolekcjonowania autobusów do celów historycznych, to właśnie ten przedział czasowy będzie dla mnie kluczowy.
- Czy zawodowo pracujesz w transporcie?
Od kilku lat jestem zawodowo związany z koleją – to branża, w której na co dzień pracuję i którą dobrze poznałem. Poza tym, w wolnym czasie można mnie spotkać za kierownicą zabytkowych autobusów podczas różnych wydarzeń transportowych organizowanych w Łodzi.
- Wiem, że masz ciekawą kolekcję pojazdów. Powiesz Nam coś o tym projekcie więcej?
Początkowo kupiłem Volvo 7000 z Łomży – to mój ulubiony model, zwłaszcza w wersji przegubowej. Niestety, mimo licznych prób, nie udało się zdobyć egzemplarza przegubowego, ale cieszę się, że udało się kupić wersję solo. Drugim pojazdem w kolekcji było Volvo B10BLE, bardzo zbliżone do łódzkich B10L. Udało mi się odkupić ostatnią sztukę, która jeździła jeszcze liniowo w Polsce. Najświeższym nabytkiem jest przegubowy Solaris Urbino 18 z pierwszej dostawy tych modeli do Łodzi – jeden z dwóch egzemplarzy, które jako pierwsze trafiły do miasta. To bardzo charakterystyczna seria, mocno wpisana w krajobraz łódzkiej komunikacji miejskiej, dlatego uważam, że warto było ją zachować. Jak wspominałem, mój projekt skupia się głównie na nowszych pojazdach – z końca lat 90. aż do około 2008 roku. W przestrzeni kolekcjonerskiej jest już wiele autobusów z lat 70., 80. czy wczesnych 90., głównie Jelczy i Ikarusów, więc uznałem, że nie ma sensu ich dublować. Postawiłem na coś mniej oczywistego – na pojazdy, których zachowano niewiele. Dlatego wybór padł na Volvo i Solarisa. Volvo jest dziś dość niszowe – w całej Polsce zostało bardzo mało egzemplarzy, mimo że są to konstrukcje nowsze, to mają swój unikalny charakter. Zwłaszcza w Łodzi, gdzie przez lata stanowiły podstawę taboru zajezdni Limanowskiego – głównie w wersji solo. W 2008 roku pojawiły się także Solarisy Urbino 18 – aż 62 sztuki – i razem z Volvo stanowiły trzon tej zajezdni. Tego właśnie okresu eksploatacyjnego staram się trzymać. Choć początkowo miały być tylko Volvo, uznałem, że Solaris idealnie dopełni kolekcję – nie tylko ze względu na walory historyczne, które z czasem jeszcze zyskają na wartości, ale też dlatego, że to pojazd silnie związany z Łodzią od samego początku.
- Skąd pomysł na taki projekt?
W Polsce zachowało się bardzo niewiele egzemplarzy autobusów marki Volvo, a Solarisów – choć są dziś nieco łatwiejsze do zdobycia – również nie ma zbyt wielu, jeśli mówimy o pojazdach zachowanych na cele historyczne. Trudno się temu dziwić, bo w wielu miastach trzecia generacja Solarisa wciąż stanowi podstawę taboru. Osobiście od zawsze byłem fanem marki Volvo i ich konstrukcji, dlatego to właśnie ten producent był moim pierwszym wyborem. Tym bardziej że od dziecka miałem z tymi pojazdami bezpośrednią styczność – było ich dość sporo, szczególnie w Łodzi, gdzie w latach 1998–2007 dostarczono aż 135 sztuk. To one przez lata tworzyły charakterystyczny krajobraz, dlatego uważam, że tym bardziej warto było je ocalić od zapomnienia.
- Czy opieka nad tymi autobusami zabiera dużo prywatnego czasu?
To zajęcie potrafi być naprawdę czasochłonne – szczególnie wtedy, gdy nawarstwi się wiele tematów do ogarnięcia naraz. Zdarza się, że trzeba poświęcić na to całe godziny. Obecnie staram się to jakoś wyważyć, tak aby móc spędzać czas na utrzymaniu i majsterkowaniu przy pojazdach, ale jednocześnie nie poświęcać temu całego dostępnego czasu. Traktuję to jako formę aktywnego odpoczynku – coś, co mimo że bywa męczące i potrafi dać w kość, to daje też ogromną satysfakcję. Oczywiście, nie jestem w tym sam – mogę liczyć na pomoc ludzi, którzy, między innymi, mają znacznie większe doświadczenie z tego typu konstrukcjami.
- Jakie były najciekawsze eventy czy wynajmy, które zrealizowałeś?
Trudno wskazać jedno konkretne wydarzenie – każde z nich miało w sobie coś wyjątkowego. Szczególnie cieszy mnie moment, kiedy mogę samodzielnie poprowadzić któryś z pojazdów – każdy z nich jest trochę inny i daje inne wrażenia z jazdy. Na pewno ciekawym doświadczeniem był udział w paradzie autobusów z okazji 75-lecia komunikacji autobusowej w Łodzi w 2023 roku. To było miłe przeżycie i fajna okazja, żeby pokazać pojazdy szerszej publiczności.
- Czy w planach masz zakupy kolejnych pojazdów do swoich zbiorów?
Na ten moment chcę skupić się przede wszystkim na tym, co już udało się zachować. Gdyby pojawił się czas i budżet na kolejny pojazd, myślę, że rozważyłbym jeszcze jedno Volvo – może w wersji przegubowej, jako symboliczne zamknięcie kolekcji. Ale na dzień dzisiejszy ostatnim nabytkiem jest Solaris, który domyka ten etap. Teraz zależy mi na skupieniu się na prowadzonych pracach przy pojazdach i realizacji założonych celów, które sobie postawiłem.
- Jakie masz plany czy marzenia związane ze swoją kolekcją?
Jednym z głównych celów jest doprowadzenie pojazdów do możliwie najlepszego, zbliżonego do fabrycznego stanu. Równolegle staram się zabezpieczyć w części zamienne – zwłaszcza te trudniej dostępne – oraz w różnego rodzaju urządzenia, które ułatwią serwis i eksploatację tych autobusów. Chodzi o stworzenie takiego mikro zaplecza technicznego, które pozwoli nie tylko na bieżące utrzymanie pojazdów, ale również na bardziej zaawansowane naprawy. To wszystko już stopniowo, małymi krokami, zaczynam realizować.
- Czy myślałeś nad tym by regularnie pojawiać się na zlotach czy innych tego typu imprezach?
W przyszłości na pewno tak, chciałbym pokazywać te pojazdy. Mimo że są to dość nowoczesne konstrukcje to wzbudzają zainteresowanie i ciekawość.
- Z jakimi instytucjami w tej chwili współpracujesz?
Jeśli chodzi o Łódź, warto wspomnieć o Klubie Miłośników Starych Tramwajów i grupie „Czerwony Ikarus”, które od wielu lat angażują się w promowanie historii komunikacji miejskiej.
Rozmawiał Aleksander Koch.
Dziękujemy bardzo za rozmowę.
Życzymy całą redakcją powodzenia i trzymamy kciuki za cały Twój projekt.







