Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie – kolekcja tablic…
Pasja do transportu publicznego. Brzmi nietypowo? Można polemizować, bo na podobnej zasadzie istnieją na świecie pasjonaci i kolekcjonerzy znaczków pocztowych, podkładek pod napoje, kapsli czy innych, jeszcze dziwniejszych przedmiotów. Transport publiczny również może być pasjonujący, a szczególnie jego historia – historia, o którą warto dbać i którą należy pieczołowicie pielęgnować. Poznacie Państwo, jak to jest być pasjonatem autobusów, trolejbusów, tramwajów i innych środków komunikacji miejskiej.
Nazywam się Aleksander Koch. Pochodzę z Gliwic, a od 1994 roku moje życie związane jest z Warszawą. Jest jednak coś, co towarzyszy mi znacznie dłużej – pasja do transportu publicznego, jego historii oraz teraźniejszości. Chciałbym zaprezentować, jak to jest być pasjonatem autobusów, tramwajów i kolei, a także wyjaśnić, dlaczego ta dziedzina potrafi być tak fascynująca.

Zazwyczaj takie zainteresowania zaczynają się w młodym wieku, często dlatego, że ktoś z rodziny pracuje w tej branży. Nierzadko córki i synowie pracowników transportu kontynuują rodzinną tradycję, zostając kierowcami, motorniczymi, maszynistami, dyspozytorami, pracownikami zaplecza technicznego czy biur. W moim przypadku było podobnie, choć nie do końca. Inicjatorem tej pasji był brat mojej mamy, który przez ponad 25 lat pracował jako kierowca autobusu.
Był rok 1993, gdy jako kilkuletni chłopiec po raz pierwszy w życiu siedziałem w kabinie autobusu miejskiego. Jakiego? Oczywiście Ikarusa, ale także Mercedesa-Benz O305G. Wrażenia? Kosmiczne – same zachwyty, jak to u dziecka. Wszystko wydawało się ogromne: wielka kierownica, mnóstwo przycisków, kolorowe kontrolki na desce rozdzielczej. Pojawiały się pytania o wskaźniki, przyciski, rozkład jazdy. Jeszcze bardziej ciekawiło mnie, jak to jest „być kierowcą autobusu”. Zainteresowanie zaczęło się rodzić… choć nikt, nawet ja sam, nie przypuszczał, że temat pochłonie mnie do tego stopnia, iż zwiążę z nim swoje życie zawodowe i naukowe.
Po przeprowadzce w okolice Warszawy szybko nawiązałem kontakty z podobnymi pasjonatami w stolicy. Usłyszałem wówczas o Klubie Miłośników Komunikacji Miejskiej, który organizował spotkania w piątki na terenie zajezdni tramwajowej „Mokotów”. Poszedłem tam z pewną dozą niepewności, a nawet strachu – zupełnie niepotrzebnie. Zostałem przyjęty bardzo ciepło i z dużą otwartością. W międzyczasie rozwijało się moje zainteresowanie rozkładami jazdy, liniami komunikacyjnymi, modelami pojazdów (szczególnie autobusami, bo do dziś moja wiedza tramwajowa pozostaje na dość skromnym poziomie), oznakowaniem liniowym oraz innymi aspektami funkcjonowania komunikacji miejskiej.
Początkowo w mojej kolekcji dominowały przedmioty związane z Warszawą i rodzinnymi Gliwicami, jednak szybko się to zmieniło. Doszedłem do wniosku, że warto spróbować pisać do innych przewoźników komunikacji miejskiej z prośbą o przekazanie do moich zbiorów zbędnych tablic informacyjnych, rozkładów jazdy czy innych materiałów. Przedmiotów, które dla mnie stanowiły – i nadal stanowią – ogromną wartość historyczną. Dlaczego? Ponieważ za każdą tablicą, za każdym rozkładem jazdy czy dokumentem kryje się historia: przebieg linii, zmiany tras, ewolucja komunikacji miejskiej na przestrzeni lat. Wszystko to można odczytać z jednej bocznej tablicy umieszczonej w autobusie – przedmiotu dla większości pasażerów pozornie bez znaczenia i wartości. Jakże mylne jest to przekonanie.
W Lublinie – nie licząc szkolnej wycieczki na Majdanek – pojawiłem się z aparatem fotograficznym w listopadzie 2013 roku. Fotografowałem pojazdy komunikacji miejskiej i poznawałem miasto. Odwiedziłem m.in. pętle przy ulicach Paderewskiego, Doświadczalnej i Granitowej. Od samego początku moją uwagę przyciągało trójkolorowe malowanie pojazdów: białe, zielone i czerwone. Ten schemat bardzo przypadł mi do gustu, zwłaszcza że świetnie „współpracował” z obiektywem aparatu. Do dziś uważam barwy lubelskich autobusów i trolejbusów za jedne z trzech najładniejszych w skali całego kraju.
Niedługo później napisałem oficjalne pismo do MPK Lublin z prośbą o możliwość przekazania do mojej kolekcji tablic używanych w autobusach i trolejbusach. Odpowiedź była pozytywna, a ja udałem się do zajezdni, by odebrać je osobiście. Obecnie w moich zbiorach znajduje się 13 tablic pozyskanych z MPK Lublin oraz drugie tyle od pana Artura Motyla, który również prowadzi działalność przewozową w lubelskiej komunikacji miejskiej. Do niniejszego tekstu dołączam osiem najciekawszych tablic pochodzących od miejskiego przewoźnika. Tablicami od pana Motyla pochwalę się w innym materiale poświęconym historii lubelskiej komunikacji miejskiej.
Mam nadzieję, że mają Państwo miłe wspomnienia z codziennych podróży linią nr 3, na której do niedawna regularnie kursowały dwa ostatnie Jelcze M11 w Polsce, jednokierunkową linią 56 czy trolejbusowymi 152, 159 i 160. Liczę, że podzielicie się nimi z nami.

Wszystkie te wycieczki, zwiedzanie nowych miejsc, a w późniejszych latach kolekcjonowanie przedmiotów oraz regularne – od około 2010 roku – fotografowanie pojazdów komunikacji publicznej profesjonalnym sprzętem, to całe moje pasjonackie życie, trwające już ponad ćwierć wieku. Z tego 25-letniego okresu aż 16 lat stanowi również moja droga zawodowa w Miejskich Zakładach Autobusowych w Warszawie, gdzie pracowałem jako kierowca autobusu, inspektor ds. gospodarki magazynowej, dyspozytor nadzoru ruchu, a obecnie jako dyspozytor w zajezdni „Ostrobramska”. Czy takie życie jest ciekawe? Zdecydowanie tak. Szczególnie wtedy, gdy pasja daje radość, spełnienie oraz możliwość pokazania innym, że komunikacja miejska to coś więcej niż to, co widać na pierwszy rzut oka. To życie miasta, ważny element jego tkanki, historii i rozwoju, a przede wszystkim zbiór wielu prostych, ludzkich historii. Czasem żałuję, że nie prowadziłem pamiętnika z czasów, gdy jeździłem autobusem po Warszawie – dziś byłoby co czytać i co opowiadać.

Mam nadzieję, że teraz już wiedzą Państwo, dlaczego pasja do zbierania artefaktów związanych z transportem publicznym jest dla mnie tak ważna. Cieszę się, że w moich zbiorach znajdują się tablice z lubelskich autobusów i trolejbusów – są one dla mnie równie istotne i cenne jak wszystkie pozostałe. Liczę, że kiedyś będę mógł zaprezentować je na wystawie w autorskim muzeum komunikacji miejskiej, które chciałbym stworzyć ku uciesze wszystkich zainteresowanych tematyką transportu w Polsce.
Serdecznie dziękuję Zarządowi Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie, a w szczególności Panu Dyrektorowi Grzegorzowi Malcowi, za możliwość zaprezentowania mojej kolekcji oraz przybliżenia mojej osoby szerszemu gronu odbiorców. Zapraszam wszystkich zainteresowanych do odwiedzenia mojej strony internetowej www.htp.org.pl oraz do obserwowania mediów społecznościowych HTP na Facebooku i Instagramie.

Serdecznie pozdrawiam, Aleksander Koch














