Witamy Was w kolejnej odsłonie naszych wywiadów z ciekawymi i interesującymi ludźmi związanymi z transportem publicznym. Dzisiaj w serii „Człowiek z pasją” przed Wami Mateusz Madoń.
Historia Transportu Publicznego: Kiedy zaczęła się Twoja pasja związana z motoryzacją i transportem?
Mateusz Madoń: Hmm… Szczerze mówiąc, nie potrafię wskazać konkretnej daty. Można powiedzieć, że pasja do motoryzacji towarzyszy mi od najmłodszych lat. Zainteresowanie transportem zaczęło nabierać wyraźniejszych kształtów w gimnazjum. Wtedy jako nastolatek zacząłem zwiedzać miasto, korzystając ze środków transportu publicznego. Często robiłem tzw. „ kółko”, tylko po to, by poznać trasę lub przejechać się konkretnym modelem autobusu.
HTP: Czy ktoś w Twojej rodzinie pracował w transporcie?
M.M.: Tak! Mój dziadek był kierowcą autobusu na trasach podmiejskich. Zwiedził wiele tras, ale z tego, co pamiętam, najczęściej jeździł popularnymi H9-tkami. Nie potrafię wskazać na ten moment większych szczegółów na temat jego pracy.
HTP: Wiem, że masz ciekawą pasję związaną z transportem publicznym. Opowiesz nam o niej więcej? Od kiedy się tym zajmujesz?
M.M.: Zawodowo swoją pasją zajmuję się od 2023 roku. Wtedy nadarzyła się okazja, by rozpocząć pracę w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym w Lublinie na stanowisku elektronika w warsztatach Zakładu Trolejbusowego. Natomiast moje hobbystyczne zainteresowanie transportem publicznym zaczęło się dużo wcześniej, około 2017 roku. Jako nastolatek odkrywałem wtedy miasto – zarówno autobusami, jak i rowerem – przemierzając różne trasy i zwiedzając pętle autobusowe, głównie podmiejskie.
HTP: Dlaczego akurat taka tematyka? Co sprawiło, że się tym zainteresowałeś?
M.M.: Głównym powodem była kwestia wykluczenia komunikacyjnego. To temat, który bardzo mnie porusza, bo jest trudny, a niestety wciąż zbyt mało osób próbuje z nim walczyć. Pamiętam, jak napisałem kiedyś maila do Starostwa Powiatowego w Lubartowie z prośbą o dodanie kilku kursów na trasie przebiegającej przez moją rodzinną miejscowość. W tamtym czasie funkcjonowały tylko dwa kursy dofinansowane z FRPA – o 6:40 i 18:05. Poprosiłem o dodanie jeszcze trzech: o 8:40, 11:40 i 14:00. Odpowiedź była odmowna. Usłyszałem, że „nikt tymi kursami nie będzie jeździł”. Zdziwiło mnie to – jak ktoś zza biurka, bez testów czy analiz, może stwierdzić coś takiego? Oczywiście, to tylko jeden z wielu powodów, dla których temat transportu mnie wciągnął – mógłbym je wymieniać godzinami.
HTP: Czy Twoja pasja zabiera dużo prywatnego czasu?
M.M.: Tak, zdecydowanie. Ale to czas spędzony produktywnie i w przyjemnej atmosferze. Najwięcej pochłaniają wyjazdy do różnych miejscowości i odwiedziny w przedsiębiorstwach komunikacyjnych.
HTP: Czy próbowałeś kiedyś, „dla sportu”, stworzyć własną siatkę połączeń dla jakiegoś miasta lub gminy?
M.M.: Tak, zrobiłem coś takiego! Mam nawet stworzoną siatkę połączeń 1:1 dla Lublina. To bardzo pracochłonne zajęcie, ale ogromnie satysfakcjonujące – szczególnie, gdy moja propozycja zostanie wcielona w życie. Pewien kolega kiedyś zdobył czysty program do układania rozkładów jazdy. Udało mu się narysować w nim praktycznie 75% siatki połączeń Lubelskiej Komunikacji Miejskiej. Złapaliśmy kontakt w bardzo dziwnych okolicznościach. Ja wtedy kolekcjonowałem rozkłady, a on właśnie miał taki program. Można powiedzieć, że to dzięki niemu umiem układać rozkłady jazdy i w pewien sposób ciągnie mnie do tego. Kontakt oczywiście utrzymujemy do dnia dzisiejszego wymieniając się spostrzeżeniami.
HTP: Jeśli tak, to z czym były największe problemy? Jeśli nie, to czy masz zamiar spróbować w przyszłości?
M.M.: Najtrudniejsza jest optymalizacja – zarówno pod kątem dostępności taboru, jak i kierowców. W przypadku Lublina widzę, że niektóre zadania są wręcz „robione na siłę”, np. jednozmianowe rozkłady po 10,5 godziny. Ten czas bywa wykorzystywany na wzmocnienia, ale nie zawsze jest to racjonalne.
HTP: Jakie masz plany lub marzenia związane ze swoją pasją?
M.M.: Moim marzeniem jest zostać osobą odpowiedzialną za układanie rozkładów jazdy. Uwielbiam to robić – sprawia mi to ogromną przyjemność. Planuję także dalej rozwijać się w zakresie Systemów Informacji Pasażerskiej oraz zrobić sobie prawo jazdy na kat. D.
HTP: Czy myślałeś o tym, by w internecie pokazywać swoje projekty, np. na stronie poświęconej Twojej pasji?
M.M.: Nie, jeszcze o tym nie myślałem. Uważam jednak, że jeśli ktoś będzie naprawdę zainteresowany moimi projektami, to prędzej czy później do mnie trafi. Jestem człowiekiem, który lubi dzielić się posiadaną wiedzą i nigdy nie odmawiam nikomu pomocy.
HTP: Czy jakaś instytucja obecnie wspiera Twoją pasję?
M.M.: Niestety, żadna instytucja na ten moment mnie nie wspiera. W moim mieście rodzinnym nikomu nie zależy, aby zachęcać osoby do podróży transportem publicznym. Szkoda, bo w wielu innych miastach Polski jak chociażby Poznań, Kraków, tego typu inicjatywy spotykają się z życzliwością i pomocą. Mimo braku wsparcia nie rezygnuję, próbuje działać dalej, bo naprawdę sprawia mi to ogromną satysfakcję.
HTP: Dziękujemy bardzo za rozmowę.
Życzymy całą redakcją powodzenia i trzymamy kciuki.





