Ernest Malinowski – polski inżynier, który zdobył Andy i serca Peruwiańczyków

Portret Ernesta Malinowskiego i stalowy most w dolinie Rímac – symbol Kolei Transandyjskiej w Peru

Portrety transportu — cykl o inżynierach, architektach i wizjonerach, którzy zmieniali transport

Kiedy w Europie dogasał wiek pary, a polscy emigranci szukali nowego miejsca na ziemi, on – syn ziemiańskiej rodziny z Wołynia – zdobywał góry. Dosłownie. Ernest Malinowski, inżynier bez własnego państwa, zaprojektował i zbudował kolej, która przecięła Andy na pułapach bliskich pięciu tysięcy metrów. W Peru stał się tym, kim dla Polski są Kopernik czy Skłodowska-Curie: symbolem odwagi myślenia i inżynierskiej wyobraźni większej niż epoka.

Młodość na emigracji i szkoła paryskich mostów

Ernest Adam Malinowski (1818–1899) urodził się w Sewerynach na Wołyniu. Po klęsce powstania listopadowego jego rodzina trafiła na emigrację do Francji. Tam młody Ernest przeszedł najtwardszą szkołę XIX-wiecznej inżynierii – École Polytechnique i École des Ponts et Chaussées. Studiował drogi, mosty, hydrotechnikę i organizację budów. Zanim poprowadził kolej w chmury, poznał rzemiosło mierzenia się z rzeką, skarpą i skałą – nie z książek, lecz w terenie.

Peru – kraj paradoksów i wielkich planów

W 1852 roku Malinowski podpisał kontrakt z rządem peruwiańskim. Trafił do kraju, który chciał nadrobić stulecia – budować porty, drogi, mosty, kanały. Szybko dostrzegł zasadniczy problem: wybrzeże Pacyfiku żyło z handlu, a bogactwa interioru – rudy, drewno, węgiel – zamykał mur Andów. Skutkiem były absurdy gospodarcze: import drewna z Kalifornii i węgla z Anglii, choć po drugiej stronie gór leżały własne złoża.

Malinowski sformułował tezę prostą i odważną: Peru potrzebuje kręgosłupa komunikacyjnego przez Andy. Proponował kolej, która wyciągnie kraj z pułapki geograficznej.

Bohater obrony Callao

Nie tylko projektował. Gdy w 1866 roku hiszpańska eskadra zaatakowała port Callao, Malinowski przygotował umocnienia i stanął przy artylerii. Obrona zakończyła się sukcesem. Otrzymał odznaczenia i tytuł honorowego obywatela Peru. Od tej chwili w Limie mówiono o nim z respektem: inżynier, ale też obrońca miasta.

Kolej przez chmury – od koncepcji do budowy

Swój koncept „kolei transandyjskiej” Malinowski przedłożył już w 1859 roku, ale dopiero dekadę później polityka i finanse pozwoliły ruszyć z robotą. Rząd zawarł umowę z przedsiębiorcą Henrym Meiggsem, a on – znając realia Andów – powierzył projekt, trasowanie i kierownictwo budowy właśnie Malinowskiemu.


1 stycznia 1870 ruszyły prace w dolinie rzeki Rímac. Plan był karkołomny: z poziomu portu Callao i Limy wspiąć się na grzbiet Kordyliery i zejść do La Oroya – w sumie 219 km torów, 62 tunele i dziesiątki mostów w krainie osuwisk, mgieł i niedotlenienia. Ograniczenie techniczne było bezwzględne: maksymalny spadek ok. 4,5%, bo tyle dawały radę ówczesne parowozy.


Rozwiązanie Malinowskiego? System zygzaków i nawrotów wykuty w stokach Andów. Tam, gdzie nie dało się łagodnie „okrążyć” grani, pociąg cofał na krótkich odcinkach, by zyskać wysokość, a potem ruszał dalej. Było to śmiałe i niezwykle precyzyjne geometrycznie.

Mosty, tunele, wysokość – granice epoki

W Andach nawet stal wymaga pokory. Na trasie stanęły kratownicowe konstrukcje systemów Finka, Bollmana i Neville’a; wiadukt Verrugas przez lata uchodził za rekordowy – jeden z filarów miał 76,81 m. W najwyższym punkcie linii wydrążono tunel Galera (ponad 1,1 km długości), na pułapie ok. 4 780 m n.p.m..

W pracy używano świeżo wynalezionego dynamitu, ale wysokość unicestwiała nowoczesne wiertnice sprężarkowe – koszt sprężania powietrza w rozrzedzonej atmosferze okazywał się zbyt duży. Robotnicy – Peruwiańczycy, imigranci z Chin i przybysze z Europy – walczyli z chorobą wysokościową i gorączką orojańską. Szacunki ofiar idą w tysiące. Budowa była aktem zbiorowej odwagi.

Kryzys i dokończenie wielkiego zamysłu

W 1875 roku światowy kryzys surowcowy i długi państwa zatrzymały prace u progu finału. Malinowski nie porzucił linii – doradzał, ratował kluczowe odcinki, a część kosztów pokrywał z własnej kieszeni. Dokończenia podjęła się Peruvian Corporation (od 1890). W 1893 roku Centralna Kolej Transandyjska stała się rzeczywistością – jedną z najwyższych linii kolejowych świata (rekord utrzymywała do XXI wieku, zanim wyżej poprowadzono linię tybetańską).

„Polak z Andów” – nauczanie, instytucje, wpływ

Malinowski był współtwórcą Escuela de Ingenieros w Limie (późniejsza politechnika), współorganizował Sociedad Geográfica de Lima, a w 1889 roku został dziekanem. Ściągał do Peru wybitnych polskich inżynierów (m.in. Edwarda Habicha, Władysława Klugera), budując małą, lecz wpływową „kolonię polskiej myśli technicznej” w Ameryce Południowej.
Choć nie założył rodziny, zostawił szkołę – pokolenia inżynierów. Zmarł 2 marca 1899 w Limie, z honorami państwowymi. W najwyższym punkcie linii, na przełęczy w okolicach Ticlio (Abra Anticona), stoi jego pomnik – na wysokości ok. 4 818 m n.p.m.. To miejsce – dosłownie – dotyka chmur.

Jak widzą go w Peru i regionie 

W peruwiańskiej pamięci Malinowski to patriota-inżynier: bohater obrony Callao i autor przedsięwzięcia, które nadało krajowi oś przez góry. Jego nazwisko pojawia się w podręcznikach, na tablicach pamiątkowych, w nazwach ulic, szkół i placówek technicznych. Co ważne, pamięć o nim nie jest „europejską projekcją” – to lokalna duma: Polak, który stał się jednym z budowniczych nowoczesnego Peru.

W Ameryce Południowej – od Chile po Boliwię – kolej Malinowskiego funkcjonuje jako symbol epoki, w której stal i odwaga łączyły regiony, a inżynierowie mierzyli się nie tyle z mapą, co z geografią ekstremalną.

Dziedzictwo – co zostaje, gdy pociąg znika w tunelu

Dziś Centralna Kolej Transandyjska (Ferrocarril Central Andino) wciąż działa, a odcinki turystyczne przyciągają podróżnych, którzy chcą „usłyszeć wysokość”. Ale spuścizna Malinowskiego to nie tylko rozkład jazdy. To język: sposób myślenia o infrastrukturze jako instrumencie modernizacji państwa i o inżynierii jako służbie publicznej.


Kiedy pociąg wspina się serpentynami doliny Rímac, stal śpiewa jego nazwisko. Malinowski połączył dwa światy: Atlantyk wspomnień i Pacyfik marzeń.

Portrety transportu — kolejne odcinki

To część cyklu Portrety transportu – projektu, w którym przypominamy twórców nowoczesnej komunikacji.

Przeczytaj też:
Hipolit Cegielski – humanista, który zbudował przemysł i zostawił kolejową przyszłość oraz Stanisław Wysocki – budowniczy kolei Warszawsko-Wiedeńskiej

Zobacz wszystkie teksty serii „Portrety transportu”
Zobacz też serię „Człowiek z pasją”

O autorze

Zagłębiak, pasjonujący się historią i rozwojem transportu szynowego. Interesuje się także dziejami regionów – ich przemysłowym dziedzictwem, rozwojem przestrzennym i społecznym, które kształtowały tożsamość lokalnych społeczności.